MINISTERSTWO EDUKACJI I ŚLĄSKIE KURATORIUM WYDAŁY WOJNĘ KOREPETYCJOM

Ministerstwo Edukacji bije na alarm. Korepetycje stały się prawdziwą plagą w polskich szkołach. Śląski kurator we wtorek pracował z dyrektorami delegatur nad regulaminem konkursu "Szkoła bez korepetycji". 

Rodzice i młodzież skarżą się do Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu na nauczycieli, którzy wymuszają korepetycje na swoich uczniach. Dochodzi do absurdów: czego Jaś nie nauczył się na lekcji, za odpowiednią opłatą może nauczyć się w mieszkaniu swojego matematyka czy polonisty. Żeby uniknąć podejrzeń, sprytniejsi nauczyciele... wymieniają się uczniami (sugerują, u kogo najlepiej pobierać dodatkowe nauki).

- To niedopuszczalne - mówi Anna Zawisza, po. dyrektora departamentu kształcenia ogólnego, specjalnego i profilaktyki społecznej MENiS. - Korepetycje to zjawisko naganne i - niestety - coraz częstsze w naszych szkołach. Rozumiem rodziców posyłających dzieci na dodatkowe zajęcia języka obcego, żeby go doskonaliły. Kiedy ucznia przez dłuższy czas nie było w szkole, będzie mu łatwiej nadrobić zaległości z fizyki czy matematyki z pomocą profesjonalisty. Ale nawet wtedy może ubiegać się o nauczanie indywidualne w domu. Szkoły powinny uczyć rzetelnie bez konieczności uciekania się do korepetycji - tłumaczy Zawisza.

Do 20 września kuratorzy z całej Polski mają poinformować ministerstwo, jak zamierzają walczyć z problemem w swoim województwie. Minister edukacji Krystyna Łybacka czeka też na propozycje regulaminu ogólnopolskiego konkursu "Szkoła bez korepetycji". Jerzy Grad, śląski kurator, wczoraj rozmawiał na ten temat z dyrektorami delegatur. W przyszłym tygodniu powstanie ostateczna propozycja konkursowego regulaminu.

- Zdarzają się przypadki wymuszania korepetycji przez nauczycieli. Często rodzice nalegają na dodatkowe zajęcia, bo liczą, że dziecko dostanie lepszą ocenę. Korepetycje są porażką szkoły - wyjaśnia kurator.

W ramach mierzenia jakości śląskich szkół uczniowie dostaną do wypełnienia ankiety z pytaniami o korepetycje. Od kilku lat są one przeprowadzane w I Liceum Ogólnokształcącym w Będzinie. Wynika z nich, że wina leży nie tylko po stronie nauczyciela. - W ten sposób rodzice zwalniają siebie z odpowiedzialności za edukację dziecka. Panuje też moda na korepetycje. Nie wypada, żeby dziecko na nie nie chodziło - tłumaczy Grażyna Szewczyk, dyrektorka liceum. - Nauczyciel, udzielający korepetycji swoim uczniom, kwalifikuje się tylko do zwolnienia - dodaje.

Teresa Dereszowska-Baranowska, dyrektorka III LO w Katowicach: - Innym problemem są różnice w wymaganiach szkoły średniej i wyższych uczelni. Przykładem jest prawo na Uniwersytecie Śląskim: egzamin wstępny ma niewiele wspólnego z historią z liceum.

(Anna Stańczyk - "Gazeta Wyborcza" z  3 września 2003 r.)