strona wrocławskiego osiedla HUBY

Forum | Zdjęcia | Galeria handlowa
ZIELEŃ, BIOSFERAsmall logo

JAK RATOWAĆ WROCŁAWSKIE KASZTANOWCE, DĘBY I INNE CIEKAWOSTKI

JAK RATOWAĆ WROCŁAWSKIE KASZTANOWCE

Od dwudziestu lat w Europie rozprzestrzenia się szkodnik, mały motyl z Bałkanów o nazwie szrotówek kasztanowcowiaczek. Całkiem niedawno dotarł on i do Polski, gdzie niszczy głównie kasztanowca białego. Szkodnik szybko opanowuje nowe miejsca przenoszony przez prądy powietrza i samochody. W jednym sezonie wykluwają się trzy pokolenia motyla, co oznacza 6 tys. poczwarek z jednego motyla, które przezimują w martwych liściach. W maju następnego roku rozpoczną kolejny atak na kasztanowce. W czasie rójki chmary maleńkich motylków unoszą się wokół pnia zaatakowanego kasztanowca. Zapłodnione samice składają jaja na powierzchni liści. Larwy po wylęgnięciu się z jaj wgryzają się pod skórkę. Na jednym liściu może ich być nawet 200 - 300. Zniszczone liście żółkną, brunatnieją i zasychają już w lipcu.

W 2003 roku jedyną metodą ratowania kasztanowców przed szrotówkiem kasztanowcowiaczkiem było palenie lub kompostowanie opadłych liści, w których ukrywają się larwy szkodnika. W roku 2005 było podobnie, z tym że w akcje grabienia liści zaangażowało się dodatkowo 30 wrocławskich szkół: Wydział ŚiR UM Wrocławia przekazał szkołom na ten cel plastikowe worki i rękawice.

Metodę tę stosuje się np. w Monachium, gdzie znajduje się międzynarodowy koordynator walki ze szrotówkiem w ramach programu "Controcam". Póki co , w Polsce, nie zostaną zastosowane inne, skuteczniejsze metody walki z tym szkodnikiem jak np.  nawiercanie pnia drzewa i wprowadzanie do niego środka owadobójczego. Kosztuje to ok. 60-150 zł od drzewa. Poza tym, drzewu nie wystarcza jeden zastrzyk. Pień trzeba nawiercać i wstrzykiwać lekarstwo w kilkunastu miejscach, i to co 2 lata. Zarząd Zieleni Miejskiej nie dostał na tę metodę pieniędzy.  W opinii pracowników Zarządu Zieleni Miejskiej metoda ta nie eliminuje całkowicie szkodnika, a ogranicza tylko jego działanie. Co więcej, preparat stosowany w tej metodzie okazał się toksyczny dla środowiska i ludzi.

W arsenale środków jego zwalczania od niedawna udało się zidentyfikować jego naturalnego wroga - pewien gatunek os, które atakują gąsienice; jednak z dotychczasowych doświadczeń, wynika, że osy niszczą jedynie 5% gąsienic.

W opinii pracowników zieleni miejskiej z Legnicy najskuteczniejszą, najtańszą i najbardziej przyjazną środowisku metodą zwalczania szkodnika jest grabienie, wywożenie i palenie liści. W Legnicy już kilka lat temu postawiono na tę metodę: populacja szkodnika jest coraz mniejsza, a kasztany mają się coraz lepiej.

NA RATUNEK DĘBOM

We Wrocławiu plagą są nie tylko szkodniki niszczące  kasztanowce, lecz także kuprówka rudnica (Euproctis chrysorrhoea) - dosyć urokliwy biały motyl z brązowym owłosieniem części końcowej odwłoka, zaliczany do rodziny brudnicowatych, osiągający 3 cm rozpiętości skrzydeł. Niestety larwy kuprówki uszkadzają liście. Nieleczone dęby usychają i bardzo szybko zarażają następne drzewa. Najgorzej jest w dorzeczu Widawy, gdzie kuprówka opanowała cały teren parku krajobrazowego.

Młode gąsieniczki żerują początkowo gromadnie, na powierzchni liści, noc spędzają we wspólnym gnieździe. Na wpół wyrośnięte gąsienice zimują w gnieździe powstałym ze zwiniętych liści pokrytych oprzędem (przędzą tak silnie, że trudno je rozerwać) i mocno przyczepionych do końca gałązek (najczęściej w pobliżu rozwidleń). Wewnątrz każdego gniazda jest zwykle od kilkudziesięciu do dwustu gąsienic. W okresie pękania pąków opuszczą one gniazda zimowe i będą żerować najpierw na rozwijających się pąkach i młodych liściach, później zaś na liściach wyrośniętych. Spowodują poważne uszkodzenia, gdyż żerują na drzewach liściastych przez siedem tygodni.

   

Antropomorficzne ;) przyczyny rozprzestrzeniania się szkodnika są podobne - brak należytej staranności w pracach porządkowych: liście dębu powinny być jesienią lub wczesną wiosną grabione i palone, podobnie należy postąpić z zaatakowanymi przez szkodnika gałęziami drzew.

CIEKAWOSTKI

Każdy, kto zauważy nadłamany konar, zeschnięte gałęzie, może to zgłaszać do straży miejskiej, pod alarmowym numerem 986. Interwencje przyjmowane są także w ZDiK-u, i Zarządzie Zieleni Miejskiej - 071 328-66-11. W szybkim usunięciu zagrożenia pomoże dokładne podanie miejsce, gdzie jest niebezpieczny konar.

z WROCŁAWIA

  • maj 2006 r.  - Zarząd Zieleni Miejskiej ZZM zakończył realizację placu zabaw przy ul Ciepłej (Huby). Mieszkańcy osiedla mogą korzystać z dróżek, tras spacerowo-rowerowych i miejsca zabaw dla maluchów.
  • 23 marca 2006 r. - Pięć milionów złotych kary ma zapłacić Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej za nielegalną wycinkę 43 zdrowych 100-letnich dębów na wale przy śluzie Bartoszowice (!) Chociaż karę nałożył Wydział środowiska i rolnictwa urzędu miasta to wg niepotwierdzonych informacji właśnie przedstawiciel urzędu miejskiego ustnie zezwolił na wycinkę.Do wycinki doszło po tym jak ciężarówka wioząca wrota przeciwpowodziowe zaklinowała się w wąskiej alei.
  • W 2006 r. - Zarząd Zieleni Miejskiej ZZM w 2006 r. zaplanował realizację kilku parków osiedlowy: przy ulicy Bajana i Idzikowskiego (ok. dwóch hektarów pow. Park będzie miał część spacerową, plac zabaw dla dzieci i tor rowerowy z przeszkodami. Koszt wybudowania takiego parku to ponad 1,5 mln zł.); tzw. park przygody na Wyspie Opatowickiej (oraz remont Wyspy Słodowej). W 2005 r. ZZM zrealizował park osiedlowy na Canaletta i na Żernikach.
  • grudzień 2005 r. - Ostateczna ilość nasadzeń ZZM w listopadzie i grudniu zbilansowała uszkodzenia spowodowane przez czerwcową wichurę która powaliła prawie 1,5 tys. drzew we Wrocławiu.
  • 30 maja 2005 r. nad Wrocławiem (szczególnie Krzykami) przeszła nawałnica. W efekcie nawałnicy zostały uszkodzone 143 samochody, trzy budynki, zerwało cztery dachy i 26 linii energetycznych. Powalone zostały liczne drzewa - pracownicy zieleni miejskiej oszacowali, że drzew rozłupanych przez burzę było około dwóch tysięcy. Tylko w jednym, małym, 10-hektarowym parku na Brochowie znaleziono 85 powalonych drzew. W gminnych budynkach na odnowienie kilkuset dachów trzeba było wydać ok. 300 tys. zł. Naprawa wagonów tramwajowych pochłonęła ok. 130 tys. zł, a remont budynków szkolnych – prawie 200 tys. zł. W sumie straty miasta to prawie 2,5 miliona złotych.
  • 23 czerwca 2005 r. - Starsza kobieta zginęła, gdy tramwaj zahaczył ją prawym narożnikiem, jego siła odrzuciła ją osiem metrów dalej. Wg opinii komisji wypadkowej MPK kobieta zgnięła, bo nikt nie zainteresował się wycięciem zasłaniającego widoczność krzaka przy wydzielonym torowisku. Motorniczy nie widzi pieszych, piesi nie widzą tramwaju. "– Zgadzam się, że wiele krzewów i żywopłotów przy torowiskach we Wrocławiu nie wygląda tak, jak powinno – potwierdził dyrektor Popławski. – Nie nadążamy z ich przycinaniem, bo wciąż usuwamy skutki niedawnej burzy. To nas pewnie nie usprawiedliwia, ale taka jest prawda. Najprawdopodobniej w ciągu kilku dni i tak przycięlibyśmy krzak przy ul. Powstańców. Teraz, jeśli to on był przyczyną wypadku, na pewno go usuniemy – tłumaczył."
    Na drzewa i krzewy ozdobne Zarząd Zieleni Miejskiej (ZZM) we Wrocławiu zaplanował w 2005 r. ponad 250 tys. zł. Wśród gatunków na który rozpisano przetarg znalazły się m.in.: klon czerwony, lipa, platan, suchodrzew, tuja, berberys, ilga i dąb, jarząbami szwedzki. W tym roku ZZM ma milion złotych na upiększenie miasta. W 2005 r. Zieleń Miejska wyda też pół miliona złotych na nowe ławki i kosze na śmieci w parkach.
  • 19 listopada 2004 r. - We Wrocławiu połamane podczas śnieżycy drzewo zabiło 81- letniego mężczyznę w pobliżu cmentarza Grabiszyńskiego. Spieszył się na pogrzeb znajomego na cmentarzu. Kupił kwiaty w sklepiku  i zdążył przejść kilka metrów, kiedy spadł na niego potężny konar drzewa. Po kwadransie na jeden ze sklepików ze zniczami i kwiatami spadło drugie drzewo. Atakowi zimy towarzyszyły też kilometrowe korki, wypadki i pomstowanie na drogowców.
  • Podczas przeprowadzonej latem 2004 r. kontroli sposobu koszenia traw dokonanej  przez inspektorów z Okręgowego Inspektoratu Pracy we Wrocławiu w każdym kontrolowanym przypadku stwierdzono naruszenia przepisów bezpieczeństwa pracy. Okazało się, że podczas tych prac nie wyznaczono 15 metrów strefy niebezpiecznej. W tym obszarze nie powinny przebywać ani osoby postronne (np. przechodnie), ani pracownicy zatrudnieni np. przy grabieniu skoszonej trawy. Nie oznakowano miejsca prowadzonych robót. Poza tym pracownicy nie mieli odzieży ochronnej.
  • Ogrody działkowe, w samym tylko okręgu wrocławskim, zajmują 2500 ha powierzchni. Swoje warzywa, owoce uprawia na nich prawie 60 tys. rodzin (na Dolnym Śląsku - 156 tys. rodzin).
  • W 2003 roku na terenie wrocławskich parków, skwerów oraz tzw. nieużytków rolnych zostało posadzonych przez Zarząd Zieleni Miejskiej 5 tys. dużych drzew, 50 tys. małych oraz 100 tys. krzewów.

wrocławska giełda kwiatów

z KRAJU

  • Polska jest mniej "zielona" jeśli chodzi o ochronę przyrody i wykorzystanie odnawialnych źródeł energii, niż inne kraje UE i niż większość naszych sąsiadów. Tak ocenili nas naukowcy z amerykańskich uniwersytetów Yale i Columbia, którzy stworzyli ranking 133 krajów świata według ich stosunku do środowiska. Ranking został ujawniony podczas szczytu Światowego Forum Ekonomicznego w Davos w 2006 r.
  • Unijny program Natura 2000 wymaga wyznaczenia terenów, gdzie chronione są zagrożone lub rzadkie gatunki ptaków i innych zwierząt. Objętych tym programem jest w Polsce mniej niż 10 proc. terenów, podczas gdy średnio w UE już prawie 20 proc.
  • W 2004 r. polscy ogrodnicy sprzedali kwiaty cięte za ponad 17 mln zł, rok wcześniej za 6,3 mln zł. Według szacunków holenderskiego ministerstwa rolnictwa (bo wiarygodnych krajowych danych nie ma) cały rynek kwiatów w Polsce wart jest ponad 400 mln euro. Tylko w 2004 r. do kraju sprowadzono sto hektarów szklarni. Łączna powierzchnia upraw pod szkłem wynosi teraz ok. 900 ha, z czego 140 ha to róże, a 30 ha - anturium, które stało się polską specjalnością.
  • Jesteśmy też drugim co do wielkości producentem anturium w Europie - z Polski pochodzi co szósty kwiat ze 120 mln produkowanych co roku.
  • Liczący prawdopodobnie około 1000 lat Bartek (jego wieku nie można ustalić dokładnie z powodu spróchniałego w środku pnia) zamiera. Grubość zdrowej tkanki drzewnej w pniu nie przekracza 20 cm, a w wielu miejscach wynosi zaledwie 5-6 cm; to bardzo wątła podstawa egzystencji organizmu o wielotonowej masie. W dodatku na Bartku pasożytują dwa niemożliwe do wytępienia grzyby. Dąb ma około 30 m wysokości i obwód pnia 985 cm.
  • Zmiana ustawy o drogach z listopada 2003 r. pozbawiła konserwatora przyrody wpływu na to, kto, jakie drzewa wycina. Wcześniej każda wycinka drzew musiała być z konserwatorem przyrody uzgodniona.
  • Także Polacy przyczyniają się zanikania lasów tropikalnych. Egzotyczne drewno jest towarem poszukiwanym na całym świecie, również w Polsce. W ostatnich trzech latach potroiliśmy import egzotycznego drewna, głównie z Indonezji i Ghany.  Tropikalne drewno trafia np. do łazienek które są wykładane mahoniem czy hebanem. Rarytasem światowego przemysłu meblarskiego stało się ostatnio jedno z najpotężniejszych drzew puszczy tropikalnej - ramin.
  • Obowiązek rejestracji roślin i zwierząt, chronionych umowami międzynarodowymi, głównie konwencją CITES, wprowadził art. 27 e znowelizowanej w grudniu 2000 r.ustawy o ochronie przyrody.
  • Ustawa o ochronie przyrody wskazuje zakładanie i utrzymanie  zieleni jako zadanie własne gminy. Obowiązek w tym zakresie spoczywa na radzie gminy (art. 78).
  • Art 124. ustawy zabrania wypalania łąk, pastwisk, nieużytków, rowów, pasów przydrożnych, szlaków kolejowych oraz trzcinowisk i szuwarów.
  • Wszystkie pożytki z drzewa, czyli zarówno owoce jak i liście, należą do właściciela gruntu, na który spadną - reguluje to Kodeks cywilny. Uprzątaniem liści przy blokach powinna zajmować się administracja osiedla lub właściciel.

ze ŚWIATA

  • Najbardziej ekologicznym krajem świata, wg naukowców z uniwersytetów Yale i Columbia, jest Nowa Zelandia. Zaraz za nią są kraje Unii Europejskiej: Szwecja, Finlandia, Czechy, Wielka Brytania, Austria i Dania.Na pięciu ostatnich miejscach znalazły się kolejno Etiopia, Mali, Mauretania, Czad i Niger.
  • Brytyjczycy chcą wyciąć miliony drzew iglastych i należących do obcych gatunków. Wszystko po to, by chronić i regenerować rdzenne drzewostany: buki, jesiony i dęby. Dziś angielskie lasy są małe, pofragmentowane i bardzo wrażliwe na zanieczyszczenia, ale w następnych dwóch dekadach ma się to zmienić. To dzięki nowej polityce leśnej nazwanej "Strażnicy czasu". Plany zakładają stworzenie obszarów buforowych wokół istniejących już lasów i łączenie ich w kompleksy leśne. - za BBC, 30 czerwca 2005 r.
  • Przeciętny Polak wydaje na kwiaty 10 euro rocznie. Dla porównania Szwajcarzy wydają na nie 130 euro, Holendrzy - 100, Norwegowie - 112, a Słoweńcy - 45 euro.
  • OZON - odmiana tlenu, zbudowana nie z dwóch (jak niezbędna do oddychania cząsteczka), lecz trzech atomów, czasem pomaga, a czasem szkodzi. Wysoko w atmosferze tworzy warstwę ozonową, która chroni Ziemię przed nadmiarem zabójczego promieniowania ultrafioletowego. Niżej jest jednak niepożądanym gościem. Kiedy tylko jego stężenie nieznacznie przekroczy dopuszczalne normy, staje się bardzo groźny dla większości wdychających go organizmów: od roślin poczynając, na człowieku kończąc. Najwięcej szkodliwej odmiany tlenu powstaje w miastach w słoneczne południe, gdy natężenie ruchu drogowego jest największe. Wówczas jego ilość przekracza zwykle dopuszczalne normy, może drażnić układ oddechowy człowieka i uszkadzać tkanki roślin. Odmienna sytuacja ma miejsce w nocy - tlenki azotu reagują z ozonem, przekształcając go na powrót w życiodajną postać tlenu.
    Znacznie gorszą sytuację moją miejskie przedmieścia, gdzie wysokie stężenie tlenków azotu i ozonu utrzymuje się zarówno za dnia, jak i w nocy. I w tym właśnie kryje się klucz do rozwiązania zagadki słabszego wzrostu drzew na wsi. Choć bowiem w mieście topole są narażone na większe stężenie ozonu, trwa to krótko. O wiele gorszy jest całodobowy wpływ - jak na wsi. Paradoksalnie więc miasta czasem lepiej służą przyrodzie niż wieś. Drzewka topoli czarnej amerykańskiej Populus deltoides posadzone w centrum Nowego Jorku zwiększały swoją masę dwa razy szybciej niż identyczne osobniki rosnące na otaczających miasto terenach wiejskich.

 

About Us | Site Map | Privacy Policy | E-mail | ©2002-2006 Maciej Borowski