strona wrocławskiego osiedla HUBY

PLAGA ŚMIERDZĄCEJ WODY

Nie można się umyć, zrobić prania ani herbaty, bo w kolejnych dzielnicach z kranów znowu płynie cuchnąca ciecz. Miejskie wodociągi nie wykluczają, że w rurach powstał smrodliwy związek chemiczny.

Woda, która śmierdzi szmatami, przyprawia niektórych warszawiaków o mdłości. Wczoraj sprawą zajął się zarząd Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. W zeszłym tygodniu napisaliśmy o kłopotach mieszkańców Saskiej Kępy i Gocławia. Teraz problem pojawia się także w innych dzielnicach - na Ochocie, Sadybie, Służewiu i na Ursynowie.
- Brzydki zapach był zawsze, ale teraz trudno nawet umyć zęby - opowiada Andrzej Zomerfeld z ul. Konstancińskiej na Sadybie. Kilkakrotnie dzwonił do pogotowia wodociągowego. Bez efektu.

Rzecznik wodociągów, Sławomir Szczepankiewicz zapewnia, że choć zgłoszeń jest dużo, każde jest sprawdzane. - Pobieramy próbki i przepłukujemy rury w okolicy. Jednak w ostatnich dniach nasi pracownicy nigdzie nie wykryli brzydkiego zapachu - utrzymuje.

Niech piją oligoceńską

Co innego mówi sanepid, który także bada wodę. - Z wodą jest problem. Mieliśmy kilkanaście telefonów z Saskiej Kępy i z Mokotowa - potwierdza Wiesław Rozbicki z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. - Inspektorzy wyczuli nieprzyjemny zapach, choć testy nie wykazały przekroczenia norm zanieczyszczeń - zapewnia. Dla warszawiaków ma taką radę: - Jeśli zapach komuś przeszkadza, niech pije wodę oligoceńską.

- Już od dawna nosimy wodę ze studni do picia i zmywania, ale przecież nie będziemy się w niej myć! - irytują się Janina i Franciszek Skrodzcy z Ochoty. Pierwszy raz problemy z cuchnącą kranówką mieli dwa lata temu. - Wtedy w mieście mówili, że to przez jakieś glony. Od paru dni zapach znów jest nie do zniesienia - załamują ręce.

Kiedy przestanie cuchnąć?

Dwa lata temu wodociągowcy też mieli problem z ustaleniem przyczyny dziwnego zapachu. Na naszych łamach pomoc deklarował wtedy Jacek Wąsowski z zakładu Zaopatrzenia w Wodę, Unieszkodliwiania Ścieków i Odpadów Politechniki Warszawskiej. Jednak MPWiK nie skorzystało. Od pracowników wodociągów wiem, że woda pobierana z Wisły i uzdatniana w praskim wodociągu nie śmierdzi. Nieprzyjemnego zapachu nabiera dopiero w rurach. Przyczyną są chemiczne i biologiczne osady - domyśla się Jacek Wąsowski.

Tym razem MPWiK też nie skorzysta z jego wskazówek, bo sprawę uznaje za zamkniętą. - Wcześniej rzeczywiście woda miała brzydki zapach, ale teraz już nie - obstaje przy swoim rzecznik Szczepankiewicz. Choć jednocześnie przyznaje: - Nie można wykluczyć, że w rurociągach wytworzył się jakiś, niegroźny dla ludzi, związek chemiczny, który to spowodował. Gdy ustalimy, co było przyczyną zapachu, zrobimy wszystko, by taka sytuacja więcej się nie powtórzyła - zapewnia. (...)

(Karol Kobos. Gazeta Wyborcza - dodatek lokalny warszawski - z 17.11.2005 r.)


GDZIE ŚMIERDZI WODA

W całej południowej Warszawie śmierdzi woda w kranach - wynika z sygnałów od naszych czytelników. Ludzie narzekają, że nie da się jej nie tylko pić, ale nawet używać do prania. Tymczasem Miejskie Wodociągi przyznają, że nie znają przyczyny smrodu.

Problemy warszawiaków z wodą opisaliśmy wczoraj w tekście "Plaga smrodu". Efekt? Ponad sto listów od zdesperowanych ludzi ze wszystkich niemal dzielnic. Na podstawie ich zgłoszeń ułożyliśmy mapę . Zaznaczyliśmy na niej, gdzie woda śmierdzi najbardziej - im ciemniejszy kolor dzielnicy, tym więcej ludzi ma z tym problem.

Okazuje się, że najgorzej jest na Pradze Południe i Dolnym Mokotowie, dokąd dociera woda z dna Wisły - stamtąd dostaliśmy najwięcej listów (z północnych dzielnic miasta, do których woda dostarczana jest z Zalewu Zegrzyńskiego, skarg prawie nie było.) Wszyscy żalą się, że woda śmierdzi w ich domach od kilku dni, czasem nawet od paru tygodni, a telefony do pogotowia wodociągowego z prośbą o pomoc nie przynoszą efektu.

- Zgłoszeń jest coraz mniej. Pracownicy je sprawdzają i nie potwierdzają, by problem nadal istniał - zapewnia tymczasem Sławomir Szczepankiewicz, rzecznik Wodociągów.

Jego zdaniem lawina listów do "Gazety" to efekt naszej publikacji albo dowód na to, że ich autorzy mają lepszy węch niż pracownicy Wodociągów. (...) Zastrzega, że żadnych dodatkowych działań MPWiK nie podejmie, bo nie widzi potrzeby.

- W budynkach, w których woda wciąż śmierdzi, przyczyną mogą być stare rury, za które odpowiada administracja osiedla - sugeruje.

Tyle że wśród narzekających na smród wody czytelników są też mieszkańcy nowych domów i tacy, którym rury niedawno wymieniono.

Specjaliści nie wykluczają innych przyczyn. - Niemiły zapach może powstawać pomiędzy ujęciem wody a stacją uzdatniania. Coś może rozkładać się na dnie rzeki. Trzeba dokładnie skontrolować te miejsca - sugeruje prof. Maria Łebska z Politechniki Warszawskiej. (...)

(Karol Kobos. Gazeta Wyborcza - dodatek lokalny warszawski - z 16.11.2005 r.)

 ©2003 Company Name