|
|
SAMI SOBIE POPILNUJĄ PORZĄDKUZłapali już mężczyznę, który chciał wyłudzić pieniądze z osiedlowego warzywniaka. Pomagali mieszkańcom znakować samochody przed kradzieżą. Ostatnio na kilka miesięcy zawiesili swoją działalność, ale teraz strażnicy osiedlowi znów wychodzą pilnować porządku na Hubach. W tym roku wyruszają na ulice umundurowani w specjalne kamizelki, podobne do tych, które noszą towarzyszący im na patrolu policjanci i strażnicy miejscy. Kupiła im je tutejsza rada osiedla - pomysłodawca wyłonienia społecznych stróżów porządku z grona mieszkańców osiedla. - Pierwszy tegoroczny patrol już w ubiegłą środę sprawdzał okolice dworca PKS i wszystkich szkół i przedszkoli w pobliżu ulicy Gajowej – mówi Roman Jodłowski, z rady osiedla. Kolejny zaplanowano na przyszłą środę. - Z ponad 20 chętnych, którzy zgłosili się na początku 20002 roku, kiedy straż powstawała, dziś zostało 11 osób. Wśród nich mamy dwie kobiety. Część z tych osób pracuje, część to bezrobotni, dlatego termin patrolu układamy indywidualnie pod każdego z nich. Oczywiście tak aby pasowało też dzielnicowemu i naszemu strażnikowi miejskiemu – tłumaczy Roman Jodłowski. Pomysł powołania pierwszej – i jak na razie jedynej w naszym mieście- straży osiedlowej od początku popierają policjanci z komisariatu na Krzykach. To oni przeszkolili grupę, wyświetlili społecznym strażnikom filmy pokazujące jak podobne grupy obywatelskie działają w USA. Kolejne szkolenie zaplanowano w połowie lutego. Przedstawiciele rady osiedla w zamian wydrukowali dzielnicowym tysiąc wizytówek, rozprowadzają po klatkach schodowych na Hubach i Gaju ulotki z numerami telefonów policjantów. - Zadaniem społecznych strażników nie jest oczywiście łapanie przestępców na gorącym uczynku. Ale mieszkańcy sami najlepiej wiedzą co ich boli i jakie zagrożenia na osiedlu najbardziej im dokuczają. I te patrole mają takie informacje zbierać i wskazywać nam niebezpieczne miejsca. Wiadomo przecież, że ludzie mają większe zaufanie do sąsiada niż obcego mimo wszystko dzielnicowego czy strażnika miejskiego – podkreślał wielokrotnie podinspektor Roman Wybieralski, zastępca komendanta komisariatu Wrocław Krzyki. Straż miejska również popiera ten pomysł. - Ale ważne żeby sami nie interweniowali, tylko nam lub policji wskazywali ewentualne zagrożenia. Bo żadnych dodatkowych uprawnień niż każdy inny obywatel nie mają – podkreśla Dagmara Turek–Samól, rzecznik wrocławskiej straży miejskiej. (Krzysztof Kamiński - "Słowo Polskie Gazeta Wrocławska" z 27 stycznia 2004 r.) |