KONSULTACJI NIE BYŁO

Odkąd na Hubach stanął supermarket Lidl mieszkańcy osiedla biją na alarm. Ruch samochodów wokół sklepu zorganizowano tak, że przechodząc przez jezdnię boją się o własne życie.

Choć urzędnicy z magistratu twierdzą inaczej, przy wydawaniu pozwolenia na jego lokalizację nie konsultowali się ani z Zarządem Dróg i Komunikacji ani z Biurem Rozwoju Wrocławia, zarządzającymi organizacją ruchu w mieście. Sklep otwarto w październiku ubiegłego roku. - I tak duży ruch aut wzrósł od tej pory jeszcze bardziej. Wjazdy na przysklepowy parking wytyczono od ul. Hubskiej, co jest bardzo niebezpieczne. Przecież z tego samego powodu wjazdy od tej strony na parking, stojącego kilkaset metrów dalej, supermarketu Elea zostały zlikwidowane – pokazuje Tadeusz Szelest, mieszkaniec ulicy św. Jerzego Nic dziwnego, że ponad 200 mieszkańców Hub podpisało się pod skargą wysłaną właśnie do wiceprezydenta miasta Dawida Jackiewicza. Zarzucają w niej urzędnikom wydziału architektury i budownictwa, że wydając pozwolenie na budowę Lidla poświadczyli nieprawdę, że ZDiK zgodził się na takie rozwiązania komunikacyjne. A przez to narazili ich na zagrożenie zdrowia i życia. - Na szczęście jak dotąd nie doszło tu do tragedii. Ale czy ktoś musi zginąć pod kołami, żeby urzędnicy naprawili swój błąd?– pytają. W piśmie przesłanym do Rady Osiedla Huby Gabriel Marek, z-ca dyrektora wydziału architektury i budownictwa faktycznie stwierdza, że inwestycja była konsultowana ze ZDiK-iem. - Zawsze uzgadniamy nasze decyzje tam gdzie trzeba. Jeśli ktoś miał zastrzeżenia do pozwolenia na budowę tego supermarketu mógł się odwoływać, gdy było ono wydawane – dodaje jego szef Piotr Fokczyński. - Nikt nie konsultował z nami lokalizacji obiektu handlowego w tym miejscu. Uzgodnienia dotyczyły tylko remontu tamtejszych dróg wewnętrznych. Projekt nie przewidywał żadnych prac ingerujących w istniejący układ komunikacyjny – odpowiada Krzysztof Kiniorski, rzecznik prasowy ZDiK-u. Marek Żabiński, pełnomocnik prezydenta miasta ds. zarządzania ruchem drogowym to potwierdza. - Faktycznie konsultacji nie przeprowadzono. Ale nie lubię szukać winnych na siłę. Lepiej zając się uleczeniem chorej sytuacji. Przyjęliśmy już projekt zmian: z tyłu sklepu wprowadzamy całkowity zakaz zatrzymywania się ciężarówek, towary dostarczane będą wyłącznie od ul. Hubskiej - mówi. - Te zmiany nic nie dają. Przecież chodzi właśnie o ul. Hubską – wzruszają ramionami mieszkańcy. Mówią, że pomogłyby światła. Ale tych na razie nikt nie zamontuje.

(Krzysztof Kamiński - "Słowo Polskie Gazeta Wrocławska" z  30  stycznia 2004 r.)