|
|
DWORCOWE ZAPLECZEWłamania, bezdomni, narkotyki O skali przestępczości na Hubach decyduje przede wszystkim bliskość dwóch dworców - kolejowego i autobusowego. To tutaj głównie dochodzi do różnych zdarzeń podnoszących policyjne statystyki. - W tym roku mieliśmy kilka kradzieży na wyrwę telefonów komórkowych i torebek na dworcu PKS - mówi starszy aspirant Grzegorz Łata, kierownik rewiru dzielnicowych. - Było też kilka włamań do samochodów zaparkowanych przy dyrekcji PKP na Joannitów. Ludzie uważają, że wychodząc tylko na chwilę po kogoś, kto przyjeżdża, mogą zostawić w samochodzie torby i inne przedmioty. Wydaje im się, że stawiają auto w bezpiecznym miejscu, pod gmachem PKP. Tymczasem tam jest najwięcej włamań. Przy dworcu krąży wielu narkomanów, włamują się, kradną, by zaraz łup sprzedać i mieć na narkotyki. Narkomani i bezdomni są plagą tego rejonu. Zimą szczególnie dotknęło to mieszkańców bloku przy ul. Glinianej 23. Bezdomni i narkomani zamieszkiwali przy strychu, tam się załatwiali, porzucali strzykawki, ściany i podłoga popryskane były krwią. Wiosna zarządca budynku przed strychem założył kratę, a mieszkańcom dał klucze - i na razie problem zniknął. Pojawił się jednak w nowych budynkach u zbiegu ulic Glinianej i Gajowej. Są tam gabinety lekarskie, narkomani wchodzą, mówiąc, że idą do lekarza. W rejonie bardziej oddalonym od dworców opinie mieszkańców co do bezpieczeństwa są podzielone. Różne odczucia po części wynikać mogą z zabudowy - stare odrapane budynki, nieremontowane od wojny, mieszają się z blokami z lat 60. - Strach wejść do bramy. Na podwórkach i w przejściach między bramami stoją grupy wyrośniętych nastolatków, mnóstwo narkomanów - mówi młoda kobieta. - My się nie boimy się, po prostu wieczorem nie wychodzimy - twierdzą dwie starsze panie. Niezbyt dobrą sławą cieszy się rejon ulicy Łódzkiej i Gajowej w kierunku Kamiennej. - Najpierw skradli mi z klatki schodowej dwa rowery przypięte do kaloryfera, a potem wyrwali pieniądze na poczcie - opowiada kobieta w średnim wieku. - Stałam przy okienku, położyłam na ladzie pieniądze, jakiś chłopak popchnął mnie, chwycił pieniądze i uciekł. Na poczcie było wiele osób, ale to działo się tak nagle, że nikt nie zdążył zareagować. Na Hubach w ubiegłym roku było wiele włamań do mieszkań, piwnic i strychów. Ostatnio ich liczba radykalnie zmalała, pod koniec ubiegłego roku policjanci złapali czteroosobowy gang włamywaczy, którzy siedzą w areszcie. Ponadto policja na spotkaniach z zarządcami uczulała ich na zabezpieczenie piwnic mocniejszymi drzwiami i lepszymi zamkami. Na Hubach przy Radzie Osiedla działa od roku straż obywatelska złożona z 22 mieszkańców-ochotników. Straż chodzi na patrole wraz z policjantem i strażnikiem miejskim. Zaplanowany jest monitoring - kamery w szczególnie niebezpiecznych miejscach, ale został przesunięty w czasie. (Marian Maciejewski - "Gazeta Wyborcza" z 16 maja 2003 r.) |