POMAGAJĄ DBAĆ O SWOJE BEZPIECZEŃSTWO

Na osiedlu Huby we Wrocławiu w 2002 roku zawiązała się pierwsza w Polsce Straż Obywatelska. Jak już wcześniej pisaliśmy o tym, inicjatorem jej powołania byt przewodniczący Komisji Bezpieczeństwa i Porządku przy Radzie Osiedla Huby Józef Pilarski. Po sesji rady poświęconej bezpieczeństwu na osiedlu w pierwszej kolejności dokonano rozeznania, kto z jego mieszkańców przystąpiłby do takiej straży.

- Wytypowano grupę najaktywniejszych obywateli naszego osiedla - mówi Józef Pilarski. - Ustalono, że mają to być ochotnicy, którzy za działalność w straży nie będą wynagradzani finansowo, ani w żaden inny sposób. Uzgodniono również z policjantami z Komisariatu Policji Wrocław-Krzyki, że wszyscy strażnicy osiedlowi będą przeszkoleni. Obecnie jesteśmy już po czterech szkoleniach, wkrótce być może będziemy mieć na wyposażeniu gaz i specjalne odblaskowe kamizelki. Tak na przykład wyposażeni są strażnicy osiedlowi w Niemczech.

Na osiedlu Huby mieszka około 28 tysięcy mieszkańców. Bliskość Dworca Głównego PKP i Dworca PKS sprawia, że nie jest tutaj bezpiecznie. Mieszkańcy narzekali na włamania do piwnic, do samochodów Bardzo uciążliwe były liczne meliny i miejsca, gdzie handluje się narkotykami. Teraz, dzięki patrolom Straży Obywatelskiej, jest już bezpieczniej. Przestępcy coraz częściej przenoszą się w inne miejsca.

Warto wspomnieć, że w III Rewirze Dzielnicowych w jednym z kwartałów 2001 roku zanotowano aż 337 przestępstw. Dziś jest ich znacznie mniej. Z pewnością również dzięki aktywności mieszkańców.

- Obecnie mamy 22 strażników, w tym 2 kobiety Zaczęło się od 10 emerytów: Trzech odpadło już na samym początku, gdyż ich żony nie godziły się, aby działali w straży Na ich miejsce zgłosili się szybko młodzi ochotnicy Mają oni żony, dzieci i chcą się po prostu czuć w miejscu zamieszkania bezpiecznie. Borykaliśmy się w blokach przy ulicy Armii Krajowej z plagą włamań do piwnic. Udało nam się je wyeliminować i dziś mieszkańcy mogą być spokojni o swój dobytek.

Taktykę i technikę pełnienia patroli przez naszych strażników pomogły nam opracować policja i straż miejska, Komisja Bezpieczeństwa uwzględniła także propozycje radnych - dodaje Józef Pilarski. ­Częstotliwość patroli jest ściśle uzależniona od liczebności straży Początkowo zakładaliśmy że patrole będą się odbywać raz w miesiącu. Między innymi ze względów bezpieczeństwa udział w nich nie ograniczał się do samych mieszkańców osiedla. Obecnie osiedle patroluje policjant lub strażnik miejski i strażnik osiedlowy (jeden bądź dwóch). Wychodzimy na osiedle dwa, trzy razy w tygodniu. Ponieważ większość naszych społeczników pracuje, patrole są od godziny 16. Trwają po dwie godziny zimą, latem znacznie dłużej.

Pan Marian Kozioł ma 54 lata. Jest w Straży Obywatelskiej od samego początku. - Zdecydowałem się brać udział w patrolach, by moja żona, dzieci, a także inni mieszkańcy czuli się u siebie dosłownie jak w domu - mówi. - Chcę by na Hubach zapanował ład i porządek. Drażniły mnie grupki młodzieży pijącej na placach zabaw. Przecież w świetle ustawy o wychowaniu w trzeźwości jest to niedozwolone. Dziś, jak widzą patrol, odchodzą, chowają butelki. Czują pismo nosem. Więcej się nie pojawiają. Staramy się tłumaczyć tym ludziom, że od picia jest dom czy kawiarnia, a nie ławka obok szkoły. Wszak to miejsce publiczne. Czy dzięki patrolom czuję się już bezpiecznie? Nie do końca. Ale jakbyśmy wszyscy bali się działać, z tym poczuciem bezpieczeństwa byłoby znacznie gorzej.

Pan Marian mówi, że na samym początku żona była przeciwna jego uczestnictwu w patrolach. Teraz jednak przekonała się, że to wszystko dla dobra jej samej i innych.

- Patroluję osiedle przynajmniej trzy razy w tygodniu, zawsze po 16, ze względu na pracę zarobkową. Dziś mogę śmiało powiedzieć, że znam osiedle od kuchni. Moją trasą, każdy z nas ma bowiem określoną trasę, jest Wieczysta - Śliczna - Armii Krajowej. Choć czasami się to zmienia. Po każdym patrolu sporządzam notatkę służbową z informacją o swoich spostrzeżeniach i wynikach pracy. Notatka trafia do Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Rady Osiedla, która potem dokonuje analizy a następnie zwraca się do poszczególnych zarządców i organizacji o usunięcie zaniedbań - opowiada Marian Kozioł.

Straż Obywatelska dba także o lokalnych przedsiębiorców W ostatnim czasie na ulicach osiedla pojawiło się wielu handlarzy Aby jednak handlować, należy mieć stosowne pozwolenia, płacić podatki.

- Każdy tłumaczy się, że jest biedny, potrzebuje dorobić - dodaje Marian Kozioł. - My to rozumiemy, ale mimo wszystko pouczamy ich, by postarali się o wpis o działalności gospodarczej.

- Chcemy wkrótce - wtrąca Józef Pilarki - zadbać o „Miasteczko Ruchu Rowerowego" przy ulicy Zamenhofa. Dzieci mają w szkole wychowanie komunikacyjne i zastanawiam się, czy nie warto przeprowadzać te zajęcia właśnie w tym miasteczku?

Działania podejmowane w celu zwiększenia poczucia bezpieczeństwa na osiedlu nie ograniczyły się tylko do powołaniu Straży Obywatelskiej i pilotowania działań strażnika osiedlowego. Po raz pierwszy od dłuższego czasu udało się także zorganizować kilka spotkań mieszkańców z ich dzielnicowymi. Ostatnio mieszkańcy prawie trzystu mieszkań z ulicy Widnej, Armii Krajowej i Ślicznej wysłuchali sprawozdania o stanie bezpieczeństwa na ich osiedlu. Zadawali pytania. Zorganizowano też liczne spotkania z młodzieżą w szkołach. Wykładu o bezpieczeństwie w szkole wysłuchało blisko 500 uczniów: Na klatkach schodowych domów pojawiły się ulotki informujące o telefonach do policji i straży miejskiej.

-Pojawił się też pomysł organizowania patroli na samym Dworcu Głównym PKP - mówi Józef Pilarski. - Ostatnio zorganizowaliśmy spotkanie z dyrekcją kolei, policjantami i strażą miejską. Wszyscy byli zgodni, że dbając o bezpieczeństwo na osiedlu, należy też zadbać o rejon samego dworca.

Straż Obywatelska działa na Hubach od roku. Szkoda, że inne wrocławskie osiedla nie poszły w ślady Hub. Inicjatywa jest bowiem godna naśladowania.

(Agnieszka Curyłło – Dylematy Policyjne Nr 4 z 2003 r. s. 27)