z Komisariatu Policji Wrocław-Krzyki
- Pracuję w policji od 1993 roku. Od trzech lat jestem dzielnicowym Rewiru III. Obejmuje on swym zasięgiem obręb ulic: Ślężnej - Kamiennej - Wieczystej Ślicznej - Armii Krajowej - mówi Piotr Szkopek. Przeszedłem wszystkie: piony - od działu prewencji poczynając (rok czasu), potem siedem lat jeździłem w kompanii patrolowo-interwencyjnej. Zaczynam pracę o 14. Przez dwie godziny pracuję w biurze, a o godzinie 16 wychodzę w teren. Do końca służby, do godziny 22.Obowiązki: (…) Na pierwszym miejscu są czynności związane z prowadzeniem dochodzeń, czynności procesowe. Ustalam też służby patrolowe i interwencyjne. Dodatkowo dochodzi jeszcze obchód. Przyznam, że dużo jest też papierkowej pracy Oprócz tego nasi policjanci zabezpieczają różnego rodzaju imprezy, np. mecze, koncerty. Musimy też dbać o obiekty użyteczności publicznej. W naszym rejonie znajduje się Dolnośląska Regionalna Kasa Chorych. Oczywiście, należy znaleźć jeszcze czas na przesłuchiwanie świadków i sporządzanie notatek służbowych.
Zakres obowiązków jest zatem bardzo duży. (…) - Organizujemy raz na kwartał spotkania z mieszkańcami - mówi Piotr Szkopek. - Muszę powiedzieć, że nie wszyscy na nie przychodzą. Trudno zresztą wymagać, by na spotkanie z dzielnicowym przyszło 10 tys. osób, bo tylu mieszkańców ma mój rewir. Ale przychodzą do mnie obywatele z poufnymi sprawami, także ci, którzy weszli w konflikt z prawem. Problemów jest mnóstwo. Począwszy od tych błahych. Nie, może nie błahych, ale codziennych. Muszę np. pomagać samotnym osobom chorym psychicznie, które nie radzą sobie w życiu, muszę je odwiedzać. W moim rewirze plagą są włamania do piwnic, samochodów, więc muszę się tym zajmować. Często wagarująca młodzież dewastuje klatki schodowe, spożywa na nich alkohol bądź się szprycuje, trzeba temu przeciwdziałać. Normalną sprawą jest już zakłócanie ciszy nocnej, też trzeba interweniować. Wszystko to jest dla mnie po prostu chlebem powszednim. Jestem po to, by służyć mieszkańcom swego rewiru i pomagać im.
Piotr Szkopek mówi, że najgorzej jest z młodzieżą. Pod jego kontrolą są nieletni, którzy sprawiają kłopoty szkolno-wychowawcze. Rozmawia z nimi. Tłumaczy, że nie ma sensu wchodzić na drogę przestępczą. Kontaktuje się też z wychowawcami i rodzicami. - Współpracuję też ze Strażą Obywatelską, która działa w moim rewirze. To m. in. dzięki patrolom tych społeczników szybciej uzyskuję informacje o nieprawidłowościach na osiedlu. (…) Muszę stwierdzić, że w ciągu roku znacznie zmalała liczba włamań do piwnic czy kradzieży samochodowych. Na osiedlu zrobiło się bezpieczniej.
Z czym przychodzą ludzie do swojego dzielnicowego? - Ze wszystkim. Ostatnio walczymy o boisko, które chce zabrać jedna ze wspólnot mieszkaniowych. Ma ono być przeznaczone na parking samochodowy Myślę, że lepiej zapewnić młodzieży miejsce do gry w piłkę, dać jej możliwość zajęcia się czymś lepszym od picia piwa na klatkach schodowych - wyjaśnia Piotr Szkopek. - I jeszcze jeden drażliwy temat - przemoc rodzinie. Ingerencja w życie skonfliktowanych rodzin jest niezmiernie trudna. Mam za zadanie odwiedzanie przynajmniej raz w miesiącu domów, gdzie zdarzają się rodzinne awantury.Czy znam osiedlowych przestępców? Ja ich muszę znać. Mam z nimi cały czas styczność. Obniża się drastycznie granica wieku przestępców. Żal tych młodych ludzi.
(Agnieszka Curyłło – Dylematy Policyjne Nr 4 z 2003 r. s. 22)