PILNUJĄ OSIEDLA
Kolejarz
i emerytowany policjant ze straży obywatelskiej pomogli zatrzymać na Hubach
osiedlowych chuliganów - Chcieli wyłudzić od uczciwego człowieka pieniądze na
bełta. Napadli na niego, straszyli, uderzyli w twarz - opowiadają Józef Tomczyk
i Marian Kozioł. - No to chyba nic dziwnego, żeśmy pomagali w ich zatrzymaniu. W
końcu po to mamy tu straż obywatelską.
Józef Tomczyk - emerytowany policjant i Marian Kozioł - kolejarz, od roku
działają w Osiedlowej Straży Obywatelskiej na Hubach. Podczas ostatniego patrolu
pomogli policjantom w ujęciu pijanych chuliganów, którzy napadli na właściciela
małego osiedlowego warzywniaka.
Dawaj
kasę
- To miał być rutynowy patrol - wspomina Józef Tomczyk. - Szliśmy razem z
dzielnicowym - sierżantem Marcinem Zalewskim i strażnikiem osiedlowym -
Arkadiuszem Galbierczykiem. Planowaliśmy zajrzeć do kilku ulubionych miejsc
osiedlowych pijaczków, narkomanów i dealerów narkotyków. Było już po godzinie
17, gdy u zbiegu Glinianej i Gajowej omal nie zderzyliśmy się z 29-letnim
właścicielem warzywniaka. Był bardzo zdenerwowany. Tłumaczył, że został
napadnięty.
Trzej napastnicy byli pijani i agresywni. Jeden z nich oświadczył, że jest
najważniejszy na osiedlu i zażądał pieniędzy na "bełta”.
- Powiedziałem im, żeby poszli do diabła - mówi pan Marek, który razem z mamą
prowadzi warzywniak przy Gajowej. - Poszli, ale po godzinie wrócili i znów
zażądali pieniędzy. Gdy drugi raz odmówiłem, ten najbardziej agresywny - co
twierdził, że rządzi Hubami - chwycił mnie za kurtę, zaczął szarpać i uderzył
pięścią w twarz. Pobiegłem wzywać pomoc, a oni zaczęli uciekać.
Wspólna akcja
- Chcieliśmy ruszyć w pościg razem z dzielnicowym i strażnikiem, ale polecono
nam pilnować okolic warzywniaka i obserwować bramy prowadzące na okoliczne
podwórza - opowiadają mężczyźni z Osiedlowej Straży Obywatelskiej. - Do pościgu
włączyło się jeszcze kilku policjantów wezwanych przez dzielnicowego.
Napastnicy zostali zatrzymani w niespełna pół godziny. Ich herszt został
odwieziony do izby wytrzeźwień. Za swój czyn będzie musiał odpowiedzieć przed
sądem.
Kłaniają się chuligani
- Trzeba się zdecydowanie przeciwstawiać chuligaństwu. Przecież nie działamy w
pojedynkę, tylko wspólnie - mówi Marian Kozioł z Osiedlowej Straży
Obywatelskiej. - Zresztą to wcale nie jest tak, jak w amerykańskim filmie, że
rozbójnik zaraz przyjdzie się mścić - dodaje Józef Tomczyk. - Niejeden taki
chuligan później kłania się grzecznie na ulicy.
- Jestem bardzo wdzięczny i policjantom, i panom z Osiedlowej Straży
Obywatelskiej - mówi właściciel warzywniaka. - Gdyby nie ich błyskawiczna pomoc,
to ci co mnie napadli, wciąż czuliby się bezkarni. A okazało się, że możemy
sobie nawzajem pomagać w walce z chuligaństwem.
Józef Pilarski, przewodniczący komisji
bezpieczeństwa i porządku przy Radzie Osiedla Huby
- Osiedlową Straż Obywatelską powołaliśmy w maju ubiegłego
roku. Obecnie liczy ona 22 osoby - w tym dwie panie. Za główny cel postawiliśmy
sobie wspomaganie policjantów w działaniach prewencyjnych. Dwa razy w tygodniu,
z dzielnicowymi i strażnikiem osiedlowym, patrolujemy ulice naszego osiedla.
Zawsze odwiedzamy rejony szkół i sprawdzamy, czy nie kręcą się tam dealerzy
narkotyków. Kontrolujemy także okolice sklepów i lokali gastronomicznych,
osiedlowe skwery oraz inne miejsca, w których zbierają się pijacy i niesforna
młodzież.
Komisarz Dariusz Maślanka, zastępca
naczelnika prewencji z krzyckiego Komisariatu Policji
- Jesteśmy bardzo zadowoleni z działania Osiedlowej Straży
Obywatelskiej na Hubach. To jedyna taka formacja w kraju. Dzięki ich sygnałom
zlikwidowaliśmy m.in. pijackie meliny przy ul. Ślicznej, Wieczystej i Hubskiej,
ustaliliśmy sprawców włamań do piwnic w budynkach przy Armii Krajowej.
Członkowie OSO wskazali nam także miejsca, w których kręcą się narkomani i
dealerzy narkotyków.
(Ryszard Mulek - "Wieczór
Wrocławia" z 27 marca 2003r.)
|