|
|
DZIELNICOWY TO NIE SĘDZIA DREDD
W mojej okolicy czuję się jak prawdziwy gospodarz - dodaje sierżant Jarosław Gierszon, dzielnicowy z Hub. - Wszyscy mnie już tu znają, wiedzą, że znam tu każdą dziurę. Zresztą przekłada się to na naszą współpracę z mieszkańcami. Obywatele mile widziani Dzielnicowi są z tej współpracy zadowoleni. Tydzień temu na tym osiedlu pojawiła się pierwsza w mieście straż obywatelska. Inicjatywa wyszła od mieszkańców - mówi asp. Grzegorz Łata. - Rada Osiedla Huby powołała komisję bezpieczeństwa i to jej członkowie wyszli z inicjatywą pomocy w naszej pracy. Przeszli u nas szkolenie, a teraz z nami współpracują. Wiadomo, policja nie może być we wszystkich punktach naraz. Obserwują uważnie, co się dzieje w pobliżu ich miejsca zamieszkania, a wtedy dzwonią do swojego dzielnicowego, który przejmuje sprawę dalej. Nic nie widziałem, nic nie słyszałem Niestety, nie wszyscy są tak skorzy do współpracy z policją.- Kilka tygodni temu mieliśmy plagę kradzieży rowerów sprzed Instytutu Pedagogiki przy ulicy Dawida - mówi sierż. Jarosław Gierszon. - Długo szukałem kogokolwiek, kto widział złodziei. Niestety, odpowiedź była zawsze taka sama: „ja tam nic nie widziałem". Strategia długotrwałego nękania Policjanci zastosowali więc inną taktykę; Przez dłuższy czas ulicą Dawida przejeżdżał właściwie każdy patrol, który pojawił się w okolicy.- Kręciłem się tam prawie przez cały czas - mówi sierżant Jarosław Gierszon. - Aż wreszcie się wynieśli. Duże akcje w dzielnicach wymagają wsparcia kilku jednostek policji. Dzielnicowi, których na opisywanych przez nas osiedlach jest ośmiu, nie są w stanie sami łapać wszystkich przestępców. Znamy swoją dzielnicę jak własną kieszeń - Nasz atut to najlepsze rozeznanie w terenie - mówi asp. Grzegorz Łata. - Jeśli widzimy, że gdzieś potrzebna jest szersza akcja policji, to staramy się, żeby się rozpoczęła. W ten sposób wypleniliśmy z dworca PKS dealerów narkotyków. - Dzielnicowy to nie sędzia Dredd, który ma tylko chodzić po osiedlu, wlepiać kary i łapać przestępców - mówi sierż. Jarosław Gierszon. - Jestem tu gospodarzem.
(Bartłomiej Knapik -Słowo Polskie z 4 czerwca 2002 r.) |