PIERWSZY PATROL ZA NAMI

Jak wyglądał pierwszy patrol pierwszej na Dolnym Śląsku obywatelskiej straży osiedlowej?

- Wcześniej przygotowaliśmy sobie listę spraw, o które będziemy pytać mieszkańców. Chodzi o kwestie związane z porządkiem i bezpieczeństwem. Potem razem z dzielnicowym i strażnikiem miejskim wyruszyliśmy na obchód terenu. Rozmawialiśmy z dyrektor szkoły, czy nie ma problemów z młodzieżą.

Co najbardziej przeszkadza Pana sąsiadom?

- Najwięcej uwag mieli do czystości i porządku. Chodzi oczywiście o brudne podwórka, odrapane klatki schodowe, brak oświetlenia w miejscach, gdzie zbiera się młodzież i pije alkohol. Mówili, że w dzień generalnie jest bezpiecznie, ale zmienia się to po zmroku. Zdarzają się wtedy włamania do samochodów czy akty wandalizmu.

Czy ludzie byli nastawieni pozytywnie do działań straży?

- Po pierwsze - byli zdziwieni, bo nie wiedzieli jeszcze o naszym istnieniu. Ale kiedy dowiadywali się, czym się będziemy zajmować, reakcje były bardzo miłe. Po początkowym niedowierzaniu, że możemy coś zmienić, zaczynali wymieniać dziesiątki spraw, które leżą im na sercu. To, ze tak chętnie z nami rozmawiali, świadczy chyba, że straż jest potrzebna i może dużo zmienić.

Jak wygląda plan działań na przyszłość?

- Do czwartku będziemy opracowywać wszystko to, czego się dowiedzieliśmy, a potem zaczniemy interweniować. Notatki sporządzili też dzielnicowy i strażnik miejski i na pewno również zrobią z nich użytek. W przyszły poniedziałek odbędzie się kolejny patrol w okolicach ulicy Armii Krajowej. Ale będą w nim uczestniczyć już inni strażnicy, którzy tam mieszkają. To inny rejon, inne problemy i sami będą wiedzieć najlepiej, jak je rozwiązać.

Czy są już jakieś efekty działania straży?

- Pierwsze już widać po waszym poniedziałkowym artykule o naszej działalności. Przystrzyżono trawnik przed domem, wymyto klatkę schodową, sprzątnięto podwórko i wywieziono śmieci. A wcześniej niczego się nie można było w administracji doprosić.

(Słowo Polskie z 28 maja 2002 r.)