ICH PIERWSZY PATROL

Nie mają pałek, pistoletów, kajdanek czy gazu łzawiącego. Uzbrojeni jedynie w długopis i zeszyt skrzętnie notują skargi swoich sąsiadów i opisują wszystkie niebezpieczne miejsca na osiedlu.

To oni - mieszkający na osiedlu ochotnicy ze straży obywatelskiej, którzy wyszli właśnie na hubskie ulice i podwórka. Ich bezpieczeństwa podczas akcji pilnują strażnik miejski i dzielnicowy policjant, którzy towarzyszą im na każdym kroku. Później wszyscy razem będą się zastanawiać, jak rozwiązać zebrane problemy mieszkańców. Zaczęli w ubiegły poniedziałek. Józef Tomczyk i Marian Kozioł, pierwsi strażnicy-ochotnicy w towarzystwie telewizyjnych kamer i w błysku fotograficznych fleszy, patrolowali okolice ul. Glinianej. Zaintrygowani ludzie przystawali na ulicy, wyglądali z okien, dzieci pytały, jaki to będzie film. Strażnicy porozmawiali z lokatorami, skontrolowali nieoświetlony teren wokół przedszkola, gdzie wieczorami zbierają się menele, sprawdzili czy w osiedlowym sklepie nie sprzedaje się papierosów nieletnim. Następna dwójka strażników w poniedziałek skontroluje okolice ul. Armii Krajowej. Do straży osiedlowej zgłosiło się już 20 osób - studentów, pracujących, emerytów. Niedługo wszyscy będą społecznie patrolować całe osiedle. Straż osiedlowa na Hubach to pomysł tamtejszej rady osiedla. Bardzo spodobał się policjantom, którzy przeszkolili ochotników, pokazali im nawet film jak podobne grupy działają w Stanach Zjednoczonych. Strażnicy oglądali m.in. jak mieszkańcy Chicago radzą sobie z młodocianymi gangsterami, którzy opanowali osiedlowy park, prostytutkami na ulicach i handlarzami narkotyków.

(kam -Metro z 31 maja 2002 r.)