LUDZIE Z MIASTA

Zaproponował pan, aby powołać ochotniczą straż osiedlową, która będzie pilnowała bezpieczeństwa na ulicach i podwórkach na Hubach. Nie wierzycie; że policja i straż miejska was ochroni?

- Na terenie naszego osiedla mieszka 28 tys. Mieszkańców. Znajdują się tu dworce PKS i PKP. W okolicy często dochodzi do rozbojów i kradzieży. Poważnym problemem są też włamania do piwnic i samochodów. Dzielnicowy jest zazwyczaj na naszym osiedlu zaledwie kilka godzin dziennie, a my przebywamy tu 24 godziny na dobę i najlepiej wiemy, co i kto zagrażają mieszkańcom.

Ilu jest osiedlowych strażników i kim są ci ladzie? Kiedy wyjdą patrolować ulice?

Na razie strażnicy-społecznicy to trzynastu mężczyzn w różnym wieku, od studentów po emerytów. Wciąż jeszcze się organizujemy, do tej pory mieliśmy dopiero dwa spotkania. Przed wyjściem na ulice musimy się odpowiednio przeszkolić. Na najbliższym zebraniu będziemy oglądać film, pokazujący jak działają podobne grupy w Chicago i innych amerykańskich miastach. Na fazie rozdaliśmy naszym strażnikom- numery telefonów do policjantów. Mają informować ich o każdym zauważonym przestępstwie czy wykroczeniu na osiedlu.

No właśnie. Co o waszej inicjatywie sądzą stróże prawa?

- Policjanci z komisariatu na Krzykach przyjęli nasz pomysł entuzjastycznie. To właśnie oni pokażą nam film ze Stanów. Liczymy, że w przyszłości będziemy razem z nimi patrolować ulice. Osiedlowy strażnik miejski również chce, aby dobrze nam się współpracowało i obiecał, że zareaguje na każdy nasz sygnał.

Nie boicie się interweniować? Czy nasze prawo w ogóle zezwala na działalność takiej straży?

- Nie będziemy uczestniczyć w akcjach, które mogą zagrozić naszemu życiu czy zdrowiu. Chcemy zgłaszać problemy, a nie je rozwiązywać. Co do obowiązującego teraz prawa... Chcemy w najbliższym czasie spotkać się z wrocławskimi posłami i namówić ich, żeby podjęli się przygotowania ustaw, które uregulują takie inicjatywy jak nasza. Nie chcemy być drugą policją. Chcemy tylko, żeby na naszym osiedlu było bezpieczniej.

(Krzysztof Kamiński - Metro z 15 marca 2002 r.)