strona wrocławskiego osiedla HUBY

Forum | Zdjęcia | Galeria handlowa
ENERGIAsmall logo

Zanieczyszczenie nocnego nieba światłem

"Jesteśmy już świadomi tych wszystkich niebezpieczeństw, jakie niesie dla przyrody i człowieka rozwój cywilizacji technicznej. Z mniejszym lub większym skutkiem staramy się zapobiegać zanieczyszczaniu powietrza, wody i gleby. Czy zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że na równi z zielonymi lasami i krystalicznie czystymi rzekami zagrożone unicestwieniem jest wiszące nad naszymi głowami od niepamiętnych czasów niebo gwiaździste? 

Od końca II wojny światowej systematycznie i bardzo szybko wzrasta oświetlenie ulic i domów, przy czym znaczna część światła nie pada na grunt, lecz zostaje rozproszona w atmosferze. Dlatego też dziś na miejskim niebie poza Księżycem można dostrzec tylko najjaśniejsze gwiazdy oraz planety, i to raczej w pobliżu zenitu. Nie ma mowy o podziwianiu delikatnej wstęgi Drogi Mlecznej czy o obserwowaniu wschodów i zachodów gwiazd. Wielkie miasta stały się gejzerami światła, wypluwającymi miliony lumenów ku niebu. Wkrótce największe ziemskie metropolie będą doskonale widoczne gołym okiem z Księżyca. Zanieczyszczenie nieba światłem nie ogranicza jedynie doznań estetycznych związanych z delektowaniem się widokiem nieba gwiaździstego. Utrudnia również prowadzenie profesjonalnych obserwacji astronomicznych. Z tego powodu zamknięto w latach osiemdziesiątych XX wieku obserwatorium  Mount Wilson w Kalifornii.   W dzisiejszych czasach nikt oczywiście nie buduje olbrzymich teleskopów w pobliżu dużych aglomeracji miejskich, lecz i tak kilka największych obserwatoriów przeżywa poważne kłopoty z powodu zbyt jasnego nieba.

Nie tylko zawodowi astronomowie są zainteresowani chronieniem nocnego nieba przed nadmiernym oświetleniem. Na całym świecie liczne rzesze miłośników astronomii wytrwale obserwują gwiazdy regularnie zmieniające swą jasność, śledzą zmiany na tarczach innych planet Układu Słonecznego, określają obfitość rojów meteorów, poszukują nieznanych 'komet i wybuchających gwiazd. Obserwacje te przez swą różnorodność i systematyczność są bardzo cenne dla astronomii, lecz coraz częściej instrumenty, którymi się je wykonuje, wymagają dodatkowego wyposażenia - mającego eliminować światło pochodzące od ziemskich źródeł, co nie zawsze jednak się udaje.

Łuna pochodząca od świateł miasta wielkości Warszawy powoduje, że nocne niebo jest dwukrotnie jaśniejsze (czyli o 100 proc.) od prawdziwie ciemnego nieboskłonu w promieniu mniej więcej 40 km od centrum miasta.

Dla stutysięcznego miasta ów promień świetlnej dewastacji nieba wynosi około 15 km. Czy można coś na to poradzić? Można i warto, tak się bowiem składa, że korzystniejsze z punktu widzenia astronomów i miłośników nieba gwiaździstego oświetlenie ulic i budynków jest jednocześnie oświetleniem najtańszym i - jak twierdzą niektórzy - najlepszym. Przede wszystkim lampy oświetlające ulice i domy powinny być umieszczane w odpowiednich oprawach, kierujących strumień światła w dół, tam, gdzie rzeczywiście jest ono potrzebne. Ocenia się, że typowe oprawy najpopularniejszych obecnie lamp ulicznych pozwalają uciec około 30 proc. światła ku niebu. Poza tym nocą należy włączać światła tylko wówczas, gdy jest to konieczne. Takich sytuacji zaś jest znacznie mniej, niż się powszechnie uważa.

Lehigh Valley Amateur Astronomical Society

Ciekawy eksperyment przeprowadziło kilka amerykańskich szkół, które co roku musiały wydawać znaczne sumy na naprawy zniszczeń dokonywanych przez wandali. Otóż zaczęły one wyłączać na noc oświetlenie terenów szkolnych, co spowodowało spadek liczby aktów wandalizmu i obniżyło wydatki na naprawy w niektórych wypadkach nawet czterokrotnie, nie wspominając o niższych rachunkach za zużytą energię. Spowite egipskimi ciemnościami boiska i budynki nie były dla znudzonej młodzieży atrakcyjnym miejscem spędzania wieczorów. Wprawdzie nie należy wyników tych doświadczeń traktować jako dowodu na istnienie uniwersalnego panaceum na wandalizm, lecz z pewnością zwracaj one uwagę na złożoną zależność między oświetleniem miast a bezpieczeństwem ich mieszkańców. I znowu można się w tej sprawie odwołać do badań amerykańskich.

Prezydencka komisja ds. przestrzegania prawa stwierdziła w roku 1979, że choć nie ma dowodu na to, iż oświetlenie ulic wpływa na obniżenie poziomu przestępczości, to bezsprzecznie powoduje ono wzrost poczucia bezpieczeństwa przechodniów. Innymi słowy, światło ulicznych lamp nie tyle chroni nas przed napaści, co pozwala mieć takie złudzenie. Oczywiście, nikt z miłośników ciemnego nieba nie podaje w wątpliwość sensu przemyślanego oświetlania ulic i budynków.

Drugim ważnym postulatem - po zwróceniu uwagi na konieczność stosowania właściwych opraw i racjonalnego rozmieszczania punktów świetlnych - jest wybór najlepszego źródła światła.

Tutaj jak na razie faworytem pozostaje niskoprężna lampa sodowa. Lampa ta świeci niemal monochromatycznie, czyli w bardzo wąskim przedziale widma, odpowiadającym maksimum czułości oka ludzkiego, dając ciepłe żółte światło. Dzięki temu 99 proc. widma światła docierającego do nas z kosmosu pozostaje „czyste". Ten argument jest dla astronomów decydujący. Istnieje jednak argument ekonomiczny, który powinien także w sferach władz miejskich przeważyć szalę na rzecz niskoprężnej lampy sodowej. Jest bowiem ona lampą najtańszą w eksploatacji. Jeśli porównamy różne typy lamp pod względem ilości światła (mierzonej w lumenach) przypadającej na moc prądu elektrycznego (mierzoną w watach), potrzebną do wyprodukowania światła, okaże się, że niskoprężna lampa sodowa nie ma sobie równych".

(na podstawie "Świata Nauki")

Nowe planetarium we Wrocławiu

Chociaż mowa jest o nowym planetarium to miejsce pod jego budowę wyznaczono juz dawno temu. Chodzi o hektarową działkę na skraju parku Szczytnickiego, blisko zoo i Hali Ludowej, przy ul. Kopernika.  Działka stanowi własność Uniwersytetu Wrocławskiego.

Planuje się, że pawilon planetarium przykryje kopuła o średnicy ok. 20-25 metrów dla około 200 widzów (Uniwersytet spodziewa się, że rocznie co najmniej 150 tys. osób). Sala ma być wyposażona w nowoczesne urządzenia do pokazów obrazu nieba i ciał niebieskich. Przewidywany koszt samej aparatury to ok. 2 mln dolarów. Koszt całej inwestycji to kilkanaście milionów złotych.

W grudniu 2004 r. UWr, prezydent Wrocławia, marszałek województwa, prorektor Uniwersytetu Wrocławskiego, prezes oddziału Polskiej Akademii Nauk i szef dolnośląskiego Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska podpisali list intencyjny w sprawie współpracy przy pozyskiwaniu środków na budowę.

Otwarcie planetarium przewiduje się na 2007 rok.

Obserwatorium w galeriowcu

- Najpiękniej jest o zmierzchu. Po godz. 21 zapalają się światła nad miastem, niebo jest szaroniebieskie, a tam, na zachodzie, widzi pani, świeci jeszcze Jowisz ze swoimi księżycami - pan Jerzy obraca teleskopem. Stoimy na dachu wieżowca w centrum Wrocławia.

Galeriowiec przy Powstańców Śl. zawiera: ok. 2 tysięcy mieszkańców, hurtownię majtek i biustonoszy, biuro rachunkowe, pocztę, aptekę. pokój dla ochroniarzy, suszarnie, punkt sprzedaży okien, mroczne zakamarki i zaułki nieokreślonego przeznaczenia, a wedle podwórkowego obiegu - także agencje lekkiego prowadzenia. Do kompletu - obserwatorium astronomiczne nad maszynownią windy w pierwszej klatce. Nie za duże, na jakieś 20 osób. Akurat mniej więcej tyle przychodzi tu co czwartek wieczorem podglądać Wenus i inne ciała niebieskie.

Trzeba wprosić się domofonem albo zaczekać, aż wejdzie ktoś z klatki. Windą na ostatnie piętro, dalej przez kręty kaprys architekta, sforsować kratę i drzwi pancerne, metalowymi schodkami na sztorc, wprost na portret Kopernika. Mijamy przykurzonego astronoma, schodki raz jeszcze i wreszcie dach.

- A Marsa stąd widać? - rozczochrany nastolatek w skate'owskich spodniach przykleił się do okularu teleskopu. W tle zieleni się neonowy „Poltegor". Jesteśmy na 15 piętrze: zażywny gospodarz obserwatorium i kilkunastu chłopców w karnej kolejce do teleskopów.

- Dziś Marsa nie zobaczycie, ale za to świetnie widać Jowisza z czterema księżycami, dokładnie tak, jak go zobaczył Galileusz-peroruje pan Jurek. Zaglądam - Jowisz na wyciągnięcie ręki, z czterema kulkami wokół.

Jerzy Cygan z obowiązku wykłada geologię i ekologię na Wydziale Górniczym Politechniki, z zamiłowania śpiewa w chórach i ogląda nieboskłon.

- Gwiazdy w moim życiu były kilka lat przed muzyką - mówi tenor z Dolnośląskiego Towarzystwa Muzycznego. - W ogólniaku przeczytałem jakąś książkę o astronomii i tak się zaczęło - opowiada. - Dziś w sklepie każdy może sobie kupić teleskop już za tysiąc złotych, ale wtedy... To była połowa lat 60., w sklepach nawet lornetki nie można było dostać. Robiło się je ze szkieł optycznych, na które trzeba było sobie kombinować recepty, i wprawiało w tubę z tektury. (…)

W latach 70. sam prezesował wrocławskiemu PTMA, a dziesięć lat temu z grupą entuzjastów m.in. elektronik, budowlaniec, absolwent studium medycznego - założył Wrocławskie Towarzystwo Obserwatorów Nieba oraz obserwatorium na dachu bloku w centrum miasta. Zawsze w czwartki, zawsze o godz. 20 wspina się tu grupa nastolatków i mieszkańców galeriowca - bo nikt inny o istnieniu przybytku nie wie. Czasem wpadną na pół godziny, kiedy indziej siedzą do północy.

Jerzy Cygan: - Po co to robię? Nie da się powiedzieć. Znajomi mówią - posiedziałbyś w domu albo zarabiał pieniądze, a ja sobie umyśliłem, że jakby takie obserwatoria powstały na wszystkich osiedlach, to młodzież nie włóczyłaby się po bramach.

A tak młodzież - czasem jedna sztuka, czasem trzydzieści - kręci na dachu teleskopami (wszystkiego pięć sztuk, niektóre własnej roboty, inne radzieckie, stoją w szafie pancernej). Kiedy pogoda nie sprzyja, wyświetlają slajdy, podczytują literaturę astronomiczno-fizyczno-chemiczną. W kącie wisi na lince tekturowy Księżyc, z wrocławskiego zakładu Bolesława Schlossbergera z 1961 roku. Prawie metrowej średnicy, z wyklejonymi morzami i kraterami. - Część jest pusta, bo wówczas jeszcze nie dało się jej sfotografować z Ziemi - objaśnia gospodarz. Zza zakurzonych regałów wyciąga „Astronomię XX wieku" Otto Struvego. - To dobra rzecz - pożycza książkę dwóm gimnazjalistom.

- Często tu bywamy. Nikt w szkole nic opowiada nam o kosmosie tyle, co pan Jurek - mówią Mariusz i Łukasz. - W podręczniku są tylko trzy linijki o gwiazdach neutronowych -  skarżą się. (…)

- Księżyc młodziutki, sierpik po nowiu, wschodzi Lutnia i Orzeł, letnie gwiazdozbiory. Miasto nie jest dobre do obserwacji nieba - światła przeszkadzają. Na świecie powstają  „International Dark Sky Associations" - ludzie, którzy oglądają niebo, chcą, żeby w miastach tak montować światła, by nie odbijały się od elewacji, nie rozpraszały w górę.

- W listopadzie mają być bardzo intensywne roje meteorów - zapowiada. - Parę lat temu mieliśmy nad miastem dwie komety, bardzo jasne, z warkoczami. Doskonale było je widać, ale czy ktoś je zauważył? Ludzie w niebo nie patrzą, chyba żeby sprawdzić, czy nie lunie - wzdycha.

(Aneta Augustyn - Tenor w gwiazdach. Gazeta Wyborcza z 5 lipca 2002 r.)

Z ustaleń miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego obejmującego teren Parku Szczytnickiego wynika możliwość budowy planetarium (Obserwatorium Astronomicznego) o co zabiega Uniwersytet Wrocławski.

 

About Us | Site Map | Privacy Policy | E-mail | ©2002-2006 Maciej Borowski