AWANGARDA NA PROWINCJI
Czy stołeczny, wielomilionowy, wielkomiejski Londyn może czegoś zazdrościć prowincjonalnej miejscowości, jaką jest Woking?

Okazuje się, że tak. Woking ma doskonale zorganizowany system produkcji i dystrybucji energii, dzięki któremu wiedzie prym w walce z ociepleniem klimatu. Na pierwszy rzut oka Woking wydaje się niczym nie wyróżniać. Ot, typowe, prowincjonalne, kilkudziesięciotysięczne brytyjskie miasto. Co bardziej spostrzegawczy zauważają, że parkomaty na ulicach zasilane są energią świetlną, a dachy wielu budynków pokryte zostały bateriami słonecznymi.
Mała i bardzo oszczędna
Rewolucja w Woking zaczęła się w roku 1990. Do urzędu miejskiego przyszedł list, w którym opisano niebezpieczne, globalne zmiany klimatyczne. Jego autorem był Allan Jones, menedżer usług energetycznych. Władze wzięły sobie treść listu do serca. Zatrudniły Jonesa i wyznaczyły mu zadanie takiego przeprojektowania systemu zasilania miasta w prąd i ciepło, by oszczędzać jak najwięcej energii i maksymalnie zredukować emisję gazów cieplarnianych.
Jedną z pierwszych rzeczy, jakie zrobił Allan Jones po objęciu nowego stanowiska, było zainicjowanie budowy w Woking małej elektrociepłowni. Przy udziale duńskiej firmy ESCO wybudowano zakład CHP (ang. combined heat and power) - produkujący jednocześnie ciepło i elektryczność. Jako paliwa elektrownia używa gazu ziemnego. Panuje przekonanie, że produkcja na dużą skalę jest bardziej opłacalna, jednak w wypadku energii ta reguła się nie sprawdza. Mała, lokalna elektrociepłownia CHP jest wydajniejsza od wielkich elektrowni o dużym zasięgu. Nie marnuje ciepła uzyskanego przy wytwarzaniu energii - w postaci gorącej wody dostarcza je okolicznym mieszkańcom. W razie potrzeby ciepła woda może być użyta do produkcji wody zimnej (w procesie tzw. chłodzenia absorpcyjnego) i wykorzystana do klimatyzowania budynków. Druga zaleta małej, lokalnej elektrowni to bardzo małe straty przy transporcie elektryczności.
Miasteczko Woking wybudowało własną sieć przesyłu energii, dostosowaną do potrzeb mieszkańców. Miejscowość jest niezależna od dostawców energii. Oczywiście Woking nie odcięło się od zewnętrznych dostawców bezpowrotnie, ma wciąż możliwość skorzystania z ich usług w razie awarii własnej elektrowni.
Wydajność elektrociepłowni CHP w Woking sięga 90 proc. Wydajność typowej brytyjskiej elektrociepłowni przesyłającej elektryczność na duże odległości to dwadzieścia kilka procent. Te oszczędności nie tylko obniżają ceny energii elektrycznej, ale też oznaczają mniejszą emisję gazów cieplarnianych do atmosfery.
Słońce na dachach i parkingach
Allan Jones wybudował w Woking drugą małą elektrociepłownię, nowoczesną i przyjazną środowisku, z tzw. ogniwem paliwowym. Zaopatruje ona w energię miejskie centrum rekreacyjne Woking Park. Potrzebny do produkcji elektryczności wodór uzyskiwany jest z gazu ziemnego. W reakcji z tlenem, oprócz prądu elektrycznego, powstaje woda (wykorzystywana potem jako pitna!) i dwutlenek węgla. Ale jest go dużo mniej niż przy spalaniu paliw kopalnych. - Ogniwo paliwowe jest przyjazne dla środowiska, ponieważ nic tam się nie spala - tłumaczy Allan Jones. - I nawet jeżeli dziś wodór potrzebny do jego funkcjonowania uzyskujemy z gazu ziemnego, to nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy w przyszłości uzyskiwali go z biomasy. Ogniwo paliwowe wybudowane w Woking jest projektem pionierskim w skali europejskiej.
Jeszcze w roku 1991, zaraz na początku swojej pracy dla Urzędu Miejskiego w Woking, Allan Jones zaordynował zainstalowanie na ulicach miasteczka parkomatów zasilanych energią świetlną. Od roku 1997, kiedy to projekt doczekał się realizacji, parkomaty te ani razu się nie zepsuły. Jones zainicjował też pokrycie dachów budynków publicznych bateriami słonecznymi. Miejska elektrociepłownia jest z nimi sprzężona i produkuje tyle energii, ile jest akurat potrzebne. Po zmierzchu, gdy ogniwa fotoelektryczne nie działają, elektrociepłownia dostarcza jej więcej.
Zazdrosna stolica
W roku 2004 miasto zużyło 48,6 proc. energii mniej niż w roku 1990. Emisja dwutlenku węgla spadła w tym czasie o 77,4 proc. Dzięki wprowadzonym innowacjom władze miejskie oszczędzają co roku 974 tys. funtów. Energia stała się tańsza.
Jones twierdzi, że to, czego dokonał w Woking, to dopiero początek - miastu potrzeba więcej źródeł energii odnawialnej i małych elektrowni. Woking będzie budować je już bez pomocy Allana Jonesa, bo ten zatrudniony został przez władze Londynu.
(Łukasz Kaniewski. Rzeczpospolita Nr 39 z 16 lutego 2005 r.)