|
|
Zmarnowali moje pieniądzeSpółka zarządzająca Patron zawyżała rachunki za ciepło, bo nie sprawdziła, jakie jest faktyczne jego zużycie w kamienicach Bilans cieplny to wyliczenie, ile ciepła zużyją na przykład mieszkańcy kamienicy w okresie grzewczym. Pod uwagę bierze się takie dane, jak: liczba mieszkańców, metraż mieszkań i współczynnik przenikalności ciepła przez ściany i okna. - Dwa tygodnie spędziłam nad rozliczeniami,
ale udowodniłam, że nas oszukują - mówi Grażyna Dyl, mieszkanka kamienicy przy
Jedności Narodowej. Spółka zarządzająca PZM Patron zamówiła za dużo ciepła dla
mieszkańców kamienicy, w której mieszka pani Dyl. Nikt nie może zagwarantować,
że w innych wrocławskich budynkach wyliczenia są prawidłowe. To nasze? - Od dawna pisaliśmy do Patrona, że jego rozliczenia są niewiarygodnie wysokie.
Za ciepło zużyte w ub. roku kazano mi na przykład dopłacić ponad 1200 złotych -
mówi Grażyna Dyl. - Krok po kroku sprawdziłam, dlaczego rachunki są tak wysokie.
Zajęło mi to ponad dwa tygodnie, ale opłacało się. Nowy bilans Według pracowników łódzkiej Agencji Użytkowania i Poszanowania Energii dla
kamienicy przy Jedności Narodowej 121 można było zamówić co najmniej o 22
procent mniej ciepła i 29 procent mniej ciepłej wody. Wtedy mieszkańcy dostaliby
niższe - nawet o 500 złotych - rachunki za całoroczne ogrzewanie. Upór mieszkanki Gdyby nie dociekliwość lokatorki, nikt by wątpił w prawdziwość danych. We Wrocławiu bowiem mało która spółka przeprowadziła inwentaryzację bloków i kamienic. Poza tym nikt nie sprawdza, jak liczone są bilanse cieplne. - Przyglądamy im się jedynie wtedy, gdy mieszkańcy mieszkań komunalnych skarżą się na zbyt wysokie rachunki - mówi Kazimierz Marszałek. - Sytuacja tej kamienicy to dla mnie sygnał do wyrywkowego sprawdzenia, jak było zamawiane ciepło w kilku innych kamienicach, przede wszystkim tych remontowanych. Tutaj nie uwzględniono m.in. ocieplenia mieszkań, które przecież w znaczący sposób wpływa na zużycie ciepła. - Mam nadzieję, że to tylko pojedynczy przypadek, a nie reguła - mówi Kazimierz Marszałek. Innym też się nie zgadza Po udowodnieniu przez panią Grażynę Dyl błędów Patronowi, o przeanalizowanie rachunków poprosiło ją kilku znajomych. Wyniki są zaskakujące. Jedna z aptek przy Jedności Narodowej zapłaciła ponad 1400 zł za dużo. Spółka Zarządca, administrująca lokalem, poprosiła jej właścicielkę o podanie konta bankowego, by zwrócić pieniądze. - Wraz z pewnym mieszkańcem z ulicy Altanowej sprawdziliśmy jego rachunki. Obliczyliśmy, że zamiast ponad 800-złotowej dopłaty, ma nadpłatę. A więc administracja powinna mu zwrócić pieniądze - mówi pani Grażyna (Przemysław Ziółek Wieczór Wrocławia z 23.12.2003 r.) |