Zmarnowali moje pieniądze

Spółka zarządzająca Patron zawyżała rachunki za ciepło, bo nie sprawdziła, jakie jest faktyczne jego zużycie w kamienicach

Bilans cieplny to wyliczenie, ile ciepła zużyją na przykład mieszkańcy kamienicy w okresie grzewczym. Pod uwagę bierze się takie dane, jak: liczba mieszkańców, metraż mieszkań i współczynnik przenikalności ciepła przez ściany i okna.

- Dwa tygodnie spędziłam nad rozliczeniami, ale udowodniłam, że nas oszukują - mówi Grażyna Dyl, mieszkanka kamienicy przy Jedności Narodowej. Spółka zarządzająca PZM Patron zamówiła za dużo ciepła dla mieszkańców kamienicy, w której mieszka pani Dyl. Nikt nie może zagwarantować, że w innych wrocławskich budynkach wyliczenia są prawidłowe.
Mieszkańcy kamienicy przy Jedności Narodowej 121 płacą rachunki nie za faktyczne zużycie, ale według tego ile ciepła i ciepłej wody zamawia Patron. W niemal wszystkich wrocławskich budynkach lokatorzy płacą nie za ciepło zużyte, a za zamówione przez administrację. Niektórzy płacą więcej tylko dlatego, że spółka zarządzająca kieruje się złymi wyliczeniami.

To nasze?

- Od dawna pisaliśmy do Patrona, że jego rozliczenia są niewiarygodnie wysokie. Za ciepło zużyte w ub. roku kazano mi na przykład dopłacić ponad 1200 złotych - mówi Grażyna Dyl. - Krok po kroku sprawdziłam, dlaczego rachunki są tak wysokie. Zajęło mi to ponad dwa tygodnie, ale opłacało się.
Okazało się, że PZM Patron zamawiał ciepło na podstawie złych wyliczeń. Na przykład administracja była pewna, że w budynku zameldowanych jest 52 mieszkańców. Było 44. To nie jedyny błąd.
- Pracownicy Patrona brali pod uwagę pięć mieszkań z zawyżonym metrażem (o około 13 metrów każde). Nie wiedzieli, że strych jest jedno-, a nie dwukondygnacyjny. Nie zauważyli też, że kamienica w 1995 roku przeszła kapitalny remont i ściany zostały ocieplone - wylicza pani Grażyna.

Nowy bilans

Według pracowników łódzkiej Agencji Użytkowania i Poszanowania Energii dla kamienicy przy Jedności Narodowej 121 można było zamówić co najmniej o 22 procent mniej ciepła i 29 procent mniej ciepłej wody. Wtedy mieszkańcy dostaliby niższe - nawet o 500 złotych - rachunki za całoroczne ogrzewanie.
- Złe wyliczenia to nie nasza wina - twierdzi Damian Wierciński, dyrektor ds. technicznych w Patronie. - Wszystkie dane dotyczące budynku dostaliśmy od poprzedniego zarządcy - ZGK Śródmieście. Na ich podstawie robiliśmy bilans.
Inna pracownica Patrona, Jadwiga Polarczyk, dodaje: - Jeszcze nie wiadomo, o ile za dużo zamówiliśmy ciepła. Okaże się po nowym bilansie.
Takie tłumaczenie zdumiewa Kazimierza Marszałka z Centrum Gospodarowania Gminnym Zasobem Mieszkaniowym. - To żaden argument. Nawet jeśli dane zostawił po sobie stary zarządca, to nowy powinien je zweryfikować. Pod bilansem przecież podpisał się Patron, a więc zaakceptował te zapisy.
- Nie interesuje mnie, kto robił ten bilans. Ja po prostu nie chcę płacić tak wysokich rachunków - stwierdza pani Grażyna. - Czekam na nowe wyliczenia.
Jeśli potwierdzi się w nich, że zamówionego ciepła było za dużo, zażąda od Patrona zwrotu niesłusznie wpłaconych pieniędzy.

Upór mieszkanki

Gdyby nie dociekliwość lokatorki, nikt by wątpił w prawdziwość danych. We Wrocławiu bowiem mało która spółka przeprowadziła inwentaryzację bloków i kamienic. Poza tym nikt nie sprawdza, jak liczone są bilanse cieplne. - Przyglądamy im się jedynie wtedy, gdy mieszkańcy mieszkań komunalnych skarżą się na zbyt wysokie rachunki - mówi Kazimierz Marszałek. - Sytuacja tej kamienicy to dla mnie sygnał do wyrywkowego sprawdzenia, jak było zamawiane ciepło w kilku innych kamienicach, przede wszystkim tych remontowanych. Tutaj nie uwzględniono m.in. ocieplenia mieszkań, które przecież w znaczący sposób wpływa na zużycie ciepła. - Mam nadzieję, że to tylko pojedynczy przypadek, a nie reguła - mówi Kazimierz Marszałek.

Innym też się nie zgadza

Po udowodnieniu przez panią Grażynę Dyl błędów Patronowi, o przeanalizowanie rachunków poprosiło ją kilku znajomych. Wyniki są zaskakujące. Jedna z aptek przy Jedności Narodowej zapłaciła ponad 1400 zł za dużo. Spółka Zarządca, administrująca lokalem, poprosiła jej właścicielkę o podanie konta bankowego, by zwrócić pieniądze. - Wraz z pewnym mieszkańcem z ulicy Altanowej sprawdziliśmy jego rachunki. Obliczyliśmy, że zamiast ponad 800-złotowej dopłaty, ma nadpłatę. A więc administracja powinna mu zwrócić pieniądze - mówi pani Grażyna

(Przemysław Ziółek Wieczór Wrocławia z 23.12.2003 r.)