|
|
OTOCZENIE WSPÓLNOTY
Nowe wielorodzinne bloki mieszkalne w niczym nie
przypominają dawnych osiedli z tzw. wielkiej płyty. Nie tylko jest ładniejsza
architektura budynków, ale też więcej jest zieleni, i co najważniejsze -
zadbanej. Do nowych domów przylegają na ogół tereny zielone przeznaczone do
indywidualnego użytku mieszkańców. Ale w większości osiedla są "obce" i
traktowane przez jej mieszkańców jako sypialnie. Tak dzieje się zarówno w domach
spółdzielczych, komunalnych, jak i wspólnotowych. Rażą wydeptane trawniki,
fruwające torebki plastikowe, obskurne śmietniki. Pozycja wyczekiwania widoczna jest przede
wszystkim w osiedlach spółdzielczych i komunalnych, gdzie o wszystkim decyduje
administracja. - Tu wam posadzimy, tu zagrabimy, może w lipcu, może w grudniu...
Choć powoli, ale do głosu zaczynają dochodzić postulaty lokatorów, rodzą się
idee samorządności. Wspólnoty po obrysie zewnętrznym Nieco inaczej jest we wspólnotach
mieszkaniowych, które krzepnąc po organizacyjnych problemach zaczynają dbać o
otoczenie i estetykę swego domu. Porządkują klatki, drzwi wejściowe, schody do
budynku. Często dopiero wtedy właściciele lokali zauważają, że nie mają własnego
podwórka. Bywa, że wspólnoty nie wiedzą, iż zgodnie z ustawą o gospodarce
nieruchomościami powinny przejmować znajdujące się przy ich domach podwórka,
które częściej należą dziś do gminy. W momencie tworzenia wspólnot przekazano im
tylko budynek w obrysie ścian zewnętrznych, nawet bez skrawka zieleni w ich
bezpośrednim sąsiedztwie czy miejsca na trzepak. Zdarza się, że wspólnota nie
może przeprowadzić remontu elewacji, bo stawiając rusztowania, narusza cudzą
własność. Nie zawsze wynika to z urzędniczej niedbałości.
Ustawa o gospodarce nieruchomościami stanowi o zaspokojeniu roszczeń byłych
właścicieli, którzy mogą żądać praw do podwórka. Bywa i tak, że kamienica stoi na działce
wytyczonej po obrysie budynku. Powierzchnia pod nim jest w użytkowaniu
wieczystym wspólnoty, za co wnosi roczną opłatę. Ale już schody do wejścia,
taras czy trawnik znajdują się na gminnej parceli. Oczywiste jest, że wspólnota
korzysta z nich bezpłatnie. Podwórka do dzierżawy Parę lat temu niektóre warszawskie dzielnice,
gdzie problem własności gruntów jest szczególnie nabrzmiały, podjęły akcję
ocalania należących do miasta podwórek ze wspólnotowymi budynkami. Zaproponowały
wspólnotom np. trzyletnią ich dzierżawę. Dla zachęty urzędy zastosowały
bonifikatę sięgającą nawet 70 proc. wartości gruntu pod budynkiem. Miesięczna
stawka dla właściciela lokalu mogła wynosić zaledwie kilka, kilkanaście złotych.
Dalszy krokiem po uregulowaniu praw własnościowych, roszczeń poprzednich
właścicieli będzie założenie księgi wieczystej. Wspólnoty mogłyby nabyć na
własność lub w użytkowanie wieczyste grunt wokół nieruchomości, tak aby spełniał
on wymogi działki budowlanej. W ramach umów o dzierżawę wspólnoty miały
przejąć na siebie ciężar dbania o remonty podwórek, pielęgnację zieleni itp., do
czego zobowiązane są dzielnice. Przykładowo, na Mokotowie aż 80 proc. wspólnot
korzysta z miejskich przydomowych terenów. Dojrzalsze wspólnoty podeszły poważnie do
propozycji. "Mieliśmy kłopot z garażowaniem samochodów, bo parkowały u nas obce
osoby" albo "mamy ciemne podwórko, stale plączą się wieczorami różne typy" -
załatwiamy więc dzierżawę, bo chcemy się ogrodzić. Wspólnoty doceniają sprawę zieleni, która
podnosi estetykę otoczenia i komfort mieszkania. Już nawet w ogłoszeniach
prasowych anonsuje się: sprzedam mieszkanie ciche, słoneczne, w zieleni. Podwórko integruje Nasz dom w ubiegłym roku zmienił się nie do
poznania: kwietniki, trawniki, kwiaty, krzewy, oczko wodne, oświetlona fontanna.
Te zmiany uczyniły z naszego domu i terenu wokół przytulny zakątek. W naturalny
sposób wytworzyło się miejsce spotkań, pogaduszek, integracji mieszkańców.
Jeszcze nie tak dawno wstyd było przyprowadzić gości do domu - mówi pani Kępska
z mokotowskiej wspólnoty. Skąd te zmiany? To zaangażowanie niektórych
mieszkańców, którzy poświęcili swój czas, ale i pomoc zarządu wspólnoty.
Wszystkie te zmiany dotyczą otoczenia "bezdusznego" dotąd 11-piętrowego
blokowiska. Jak więc zagospodarować wspólne podwórko? Wszystko oczywiście zależy
od jego usytuowania, wielkości i możliwości finansowych wspólnoty. Musimy więc
rozstrzygnąć, czy chcemy swoją działkę ogrodzić i czym, a potem, jak ją
zaaranżować, biorąc pod uwagę niezbędne na nim urządzenia. Należą do nich
śmietnik, trzepak, garaż lub parking, a jeśli zmieści się, to i piaskownica albo
huśtawka. W przypadku obiektów małej architektury, do
której należą m.in. piaskownice, zjeżdżalnie, drabinki, śmietnik czy trzepak,
niepotrzebne jest uzyskiwanie zezwolenia budowlanego ani zgłoszenie ich do
urzędu starostwa. Jeśli chcemy zbudować do 10 miejsc postojowych dla samochodów
osobowych, pozwolenie nie jest wymagane, ale obowiązkowo trzeba je zgłosić w
urzędzie powiatowym. W przypadku śmietników należy pamiętać, że muszą być
oddalone co najmniej 10 m od okien i drzwi do domu. Te same odległości dotyczą
usytuowania trzepaków. Potrzeby najmłodszych Minister infrastruktury w rozporządzeniu z 12
kwietnia 2002 r. (DzU nr 75) stwierdza, że "placyki zabaw dla najmłodszych i
miejsca rekreacyjne dostępne dla osób starszych i niepełnosprawnych powinny być
przewidziane w zespole budynków wielorodzinnych objętych jednym pozwoleniem na
budowę". Określa także warunki tworzenia takich miniogrodów jordanowskich
i stanowi, iż "nasłonecznienie takiego placyku powinno wynosić co najmniej 4
godziny w godzinach 10.00-16.00. W zabudowie śródmiejskiej dopuszcza się
nasłonecznienie krótsze niż 2 godziny. Miejsce zabaw dla dzieci powinno być
oddalone co najmniej 10 m od ulicy i śmietnika. Przy urządzaniu miejsca zabaw szczególną uwagę
trzeba zwrócić na bezpieczeństwo dzieci. Teren musi być dobrze widoczny z daleka
dla ich opiekunów. Ustawione na nim sprzęty muszą posiadać odpowiednie atesty
bezpieczeństwa, np. zjeżdżalnie, drabinki, huśtawki trwale zamocowane do
podłoża. Najlepszy wariant z placem dla dzieci to jego odgrodzenie, choćby
kolorową siatką plastykową (niewielkie koszty), żeby maluchy czuły się
bezpieczne, nie straszone biegającymi psami. Z psami wiąże się w ogóle sprawa
estetyki oraz czystości podwórkowych działek. Nie udają się żadne akcje
propagowania zbierania psich odchodów do plastykowych torebek rozdawanych
właścicielom czworonogów przez administracje, urzędy dzielnicowe itp. Dlatego
lekarze przestrzegają przed zabawą dzieci w "wolno stojących" piaskownicach z
zabrudzonym przez psy i być może zakażonym piaskiem. Grodzić, nie grodzić? Ogrodzenie to nie tylko granica między
podwórkiem a ulicą czy sąsiedzką parcelą. To przede wszystkim bariera dla
intruzów i wizytówka domu. Wybór właściwego ogrodzenia nie jest prosty zarówno
ze względów kompozycyjnych, czyli dostosowania go do architektury otoczenia,
bogactwa oferty rynkowej, jak i możliwości finansowych wspólnoty. Sami musimy więc zdecydować, czy postawimy
solidny mur z cegły ceramicznej, płot z drewna, czy metalowe pręty na betonowej,
czy ceglanej podmurówce. Nie są to rzeczy tanie, np. koszt ogrodzenia z prętów
posesji o powierzchni 4000 mkw. może wynieść do 70 tys. złotych. Ogrodzenie przede wszystkim musi być bezpieczne
dla ludzi i zwierząt. Na wysokości mniejszej niż 180 cm zabronione jest
umieszczanie ostro zakończonych elementów - tłuczonego szkła, drutu kolczastego
itp. Każde ogrodzenie wyższe niż 220 cm wymaga
zgłoszenia w starostwie przed rozpoczęciem budowy. I to niezależnie od tego, czy
będzie stawiane od strony ulicy, czy też będzie oddzielać sąsiadów. Podobnie trzeba postąpić, jeżeli odcinek
ogrodzenia będzie przylegał do drogi, ulicy, torów kolejowych, czyli obiektów
publicznych. Jeżeli w ciągu 30 dni od doręczenia zawiadomienia organ nie wniesie
sprzeciwu, można rozpocząć prace. Na konkretnym terenie mogą obowiązywać zakazy
lub nakazy dotyczące ogrodzeń, a wynikające z miejscowego planu zagospodarowania
przestrzennego. Wynikają one np. z przepisów ochrony konserwatorskiej lub
ochrony środowiska. Nie ma specjalnych regulacji dotyczących
ogrodzeń od działki sąsied-niej. Jeżeli ma być niższa niż 220 cm, nie trzeba
zgłaszać tego do urzędu. Według kodeksu cywilnego to, co znajduje się na granicy
sąsiednich gruntów, a więc i ogrodzenie, służy do wspólnego użytku sąsiadów. I
dlatego obie strony powinny ponosić koszty jego postawienia. Warto więc
porozumieć się z sąsiadami, aby ogrodzenie pod względem rozmiarów, wyglądu i
kosztów budowy odpowiadało obu stronom. W przypadku braku zgody pozostaje droga sądowa.
Właściciel sąsiedniej nieruchomości może domagać się w sądzie, aby ogrodzenie
domu np. nie przekraczało określonej wysokości. Może też powołać się na artykuł
144 kodeksu cywilnego, w myśl którego właściciel nieruchomości powinien
wstrzymać się od działań, które zakłócałyby korzystanie z nieruchomości
sąsiednich ponad przeciętną miarę, np. ogrodzenie zacienia budynek sąsiadów,
jest przyczyną jego zawilgocenia itp. Brama i furtka nie mogą otwierać się na zewnątrz
działki. Szerokość bramy musi wynosić co najmniej 240 cm, furtki zaś nie mniej
niż 90 cm. A może żywopłot? Może zamiast stawianego muru czy płotu
odgrodzimy się od sąsiadów żywopłotem? Ale tę kwestię również należy uzgodnić z
sąsiadami. Wybierając rośliny do obsadzenia, trzeba uwzględnić nie tylko ich
walory estetyczne (iglaste czy liściaste), wiecznie zielone czy zrzucające na
zimę liście, niskie czy wysokie, ale także warunki glebowe. Tu już warto
zasięgnąć porady profesjonalistów. Niestety, trzeba uzbroić się w cierpliwość,
bo musi minąć wiele lat, zanim żywopłot osiągnie satysfakcjonującą wysokość.
Żywopłoty wymagają, niestety, wielu zabiegów pielęgnacyjnych - strzyżenia i
przycinania oraz odchwaszczania. Za to spełniają wszystkie wymagania stawiane
ogrodzeniom. Są świetną izolacją od hałasu i kurzu. Jak to zrobić? Najprościej i praktycznie będzie powierzyć
opracowanie projektu zagospodarowania wspólnotowego terenu profesjonalnej
firmie. Architekturą zieleni, usługami ogrodniczymi zajmują się wyspecjalizowane
przedsiębiorstwa, dysponujące i fachowcami, i sprzętem. Zajmują się także
aranżacją podwórza, realizują projekty, sadzą i sieją rośliny. Można z nimi
zawrzeć umowę tylko na pielęgnację zieleni jednorazowo lub sezonowo. Pomogą
strzyc krzewy, założyć trawniki, utworzyć place zabaw czy boiska sportowe.
Doradzą co i gdzie posadzić. Również firmy zajmujące się wywozem nieczystości
rozszerzyły w ostatnich latach swoją ofertę, podejmując się konserwacji zieleni
- wycinania suchych gałęzi, przesadzania drzew, koszenia trawy, grabienia
jesiennych liści itp. Ceny takich usług są różne i zależą od zakresu
powierzonych prac. Na miejsce do zamawiających przyjeżdża przedstawiciel firmy i
zanim przygotuje projekt, zapoznaje się z potrzebami wspólnotowych klientów. Na przykład założenie trawnika, czyli
przygotowanie podłoża, nawiezienie torfu i siew trawy, to wydatek (w Warszawie)
do 7 zł za metr kw. Położona trawa z rolki - do 10 zł za metr kw. I do tego w
obu przypadkach - w ramach gwarancji - gratisowe pierwsze koszenie. Oczywiście będzie taniej, jeśli taki trawnik
zostanie założony wspólnotowymi siłami. Najtańszą trawę kupimy już za 7 zł/kg.
Na 100 metrów kw. potrzeba około 2 kg nasion. Ale trzeba przecież zniwelować
ziemię, wymieszać ją z humusem, zasiać, podlewać systematycznie i skosić, gdy
urośnie do 10 cm. Łatwiejsze jest z pewnością ułożenie trawnika z
rolki (do 15 zł za metr kw.) lub trawnika z biowłókniny (nieco ponad 1 zł)
chociaż droższe od siewu. Ale ma bezsprzeczne takie zalety, jak możliwość
zakładania przenośnego trawnika nie tylko wiosną lub jesienią, ale również
w lecie oraz uzyskanie szybkiego efektu. W ciągu 3-4 tygodni mamy gotowy
trawnik, który jest przecież głównym elementem przydomowego terenu. Jeśli wspólnoty nie stać na profesjonalną
aranżację podwórka, można się zabrać wspólnie do jego tworzenia i dalszej
pielęgnacji. Trzeba tylko wyposażyć się w niezbędne narzędzia ogrodnicze -
łopaty, grabie, sekatory, węże zraszające, konieczna będzie kosiarka do
trawników. Musimy mieć świadomość, że gospodarz domu czy
sprzątaczka nie dadzą sami rady z pielęgnacją roślin, a i wiedza fachowa też się
przyda. Na pewno wśród mieszkańców znajdą się działkowcy, którzy nie tylko
poradzą, jak troszczyć się o rośliny, ale i sami wezmą się do roboty. I tak
powstają sympatyczna atmosfera oraz dobrosąsiedzkie stosunki. Tam, gdzie było
klepisko, służące głównie psom, rosną piękne krzewy i kwiaty. Założenie i pielęgnacja przydomowej działki,
niestety, kosztuje. Część kosztów można, jak wskazano wyżej, pomniejszyć,
przejmując roboty na siebie. Można, jak w jednej z warszawskich wspólnot,
zgodzić się na dodatkowe składki - 50 gr od lokalu w dużym budynku. Z takich
pieniędzy powstały i przydomowe ogródki, i parking. Inne wspólnoty sięgają do
kieszeni sponsorów, np. firm czy znajdujących się w pobliżu sklepów. Olsztyńska wspólnota zleciła z kolei projekt
dotyczący nasadzenia krzewów, montażu urządzeń do zabawy dla dzieci
wyspecjalizowanej firmie, a pozostałe prace, jak niwelowanie terenu, montaż
koszy na boisku, zakup roślin, założenie trawnika wykonali mieszkańcy. Rady praktyczne Nawet przy niewielkim nakładzie środków, ale
dużej chęci działania można zmienić choćby kawałek podwórza w zieleniec, a
zniszczony, zaadaptowany trawnik na wielokolorowy kwietnik. Warto pokusić się o
postawienie ławek trwale zamocowanych do ziemi. Podobnie trzeba ustawić przy
alejkach kosze na śmieci, a na trawnikach tabliczki "szanuj zieleń". Jeśli mamy posadzone krzewy lub młode drzewka,
to wbijmy wokół 4 paliki i otoczmy plastykową siatką, która zabezpieczy je przed
psami. Gdzieś w pobliżu śmietnika, który też warto obsadzić żywopłotem, można
ustawić lub zawiesić karmnik dla ptaków. Ludzie rzucają im chleb gdzie popadnie,
a tak przynajmniej będzie czyściej na trawniku. Planując zasadzenie krzewów i drzew, trzeba
wziąć pod uwagę, że za parę lat urosną i mogą zacieniać posesję sąsiada, a
opadłe liście zaśmiecać jego działkę. Jeżeli gałęzie drzew przechodzą na teren
sąsiedzki, lepiej je usunąć - inaczej zrobi to sąsiad, ale już bez naszej
staranności. Unikajmy sadzenia krzewów i drzew pod oknami, bowiem z czasem
uprzykrzą życie mieszkańcom parteru. Sadźmy rośliny kwitnące. Jest w sprzedaży wiele
rodzajów bylin, czyli roślin wieloletnich, łatwych w uprawie, także kwiatów
jednorocznych, które można zasiać lub kupić rozsady. Sadźmy je nie tylko na
trawnikach. Praktyczne są duże donice i skrzynki z cementu, w których
atrakcyjnie wyglądają właśnie kwiaty. Bogata oferta rynkowa sklepów ogrodniczych
umożliwia tworzenie ogrodów nie tylko wiosną. Możemy sadzić krzewy, drzewka,
byliny, od pierwszych miesięcy w roku do późnej jesieni. Pod warunkiem że
rośliny będą sprzedawane w doniczkach. Będziemy wówczas mieli gwarancję ich
ukorzenienia się i przyjęcia. Wykorzystajmy tę szansę. Danuta Gąsiorowska 6/2004 |