JAKA GMINA, TAKA POMOC
Od nowego roku same gminy mogą decydować o maksymalnej wysokości wskaźnika
ograniczającego dodatki mieszkaniowe, ale nie mają w tym pełnej swobody. Są już
pierwsze obniżki.
Ze zdobyciem pieniędzy na wypłatę dodatków mieszkaniowych gminy mają problemy od
dawna. (Pisaliśmy o tym w "Rz" z 14 października 2003 r. w artykule "Nalewanie z
próżnego"). Obowiązująca od 1 stycznia tego roku ustawa o dochodach jednostek
samorządu terytorialnego wprowadziła zmiany. Pozwalają one obniżać lub podnosić
maksymalną wysokość dodatku, ale nie więcej niż o 20 procent. Tym samym gminy
mogą decydować o zwiększeniu lub zmniejszeniu wydatków na ten cel.
Przed Nowym Rokiem wysokość wskaźnika nie mogła przekroczyć 70 proc. wydatków
poniesionych na mieszkanie. Teraz wysokość dodatków mieszkaniowych może wynieść
maksymalnie od 50 do 90 proc. tych wydatków.
Można się więc spodziewać, że skoro gminy nie mają środków na dodatki, to będą
obniżać wskaźnik. Są już pierwsze tego przykłady.
- Zdecydowaliśmy się obniżyć wskaźnik do 50 proc., bo musimy szukać oszczędności
- mówi Krzysztof Grabek, burmistrz Wschowy. - W projekcie budżetu na 2004 r.
mamy 1,5 mln zł mniej środków niż przed rokiem.
Próbę obniżenia wskaźnika podjął również Lublin. - Projekt obniżenia wskaźnika
do 50 proc. spełzł na razie na niczym - mówi Ewa Lipińska, zastępca dyrektora
Wydziału Spraw Społecznych w Urzędzie Miasta w Lublinie. Radni nie chcieli
oszczędzać kosztem najbiedniejszych mieszkańców. Niewykluczone, że próba jego
zmniejszenia zostanie ponownie podjęta.
Podobnymi względami kierowali się radni w Gdańsku. Tam także wysokość wskaźnika
pozostawiono bez zmian, czyli na poziomie 70 proc.
Ustawa o dochodach jednostek zmieniła jednak nie tylko wysokość wskaźnika, ale i
zasady dofinansowania gminom wypłaty dodatków. Wypłata dodatków mieszkaniowych,
tak jak przed Nowym Rokiem, jest zadaniem własnym gmin, jednakże w całości
finansowanym z ich dochodów. Gminy nie otrzymują już dotacji z budżetu państwa.
W zamian mają mieć większy udział we wpływach z podatków dochodowych CIT i PIT.
Czy to lepiej, same jeszcze nie wiedzą. Na ocenę jest za wcześnie, chociaż
burmistrz Wschowy jest zdania, że ucierpią na tym przede wszystkim biedne gminy.
Inaczej uważa Związek Miast Polskich. - Zniesienie dotacji i zastąpienie ich
dochodami własnymi raczej nie pogorszy sytuacji gmin. Sądzę, że nawet ją
polepszy - twierdzi Andrzej Porawski, dyrektor biura tego związku. - Z roku na
rok otrzymywały one z budżetu państwa coraz mniej pieniędzy na wypłatę dodatków
mieszkaniowych, to zadanie było więc poważnym obciążeniem. Teraz ich sytuacja
nie będzie się przynajmniej pogarszała.
(Renata Krupa-Dąbrowska:
"Rzeczpospolia" - z 9 stycznia 2004 r.) |