PUSTOSTANY WE WROCŁAWIU
Kilka tysięcy
osób czeka wiele lat na gminne mieszkanie. Tymczasem w wielu miejscach są puste
lokale
We Wrocławiu około czterech tysięcy osób stara się o przyznanie lokalu do
wyremontowania, 1600 osób złożyło wnioski o lokal socjalny. Niektórzy czekają na
mieszkanie nawet dziesięć lat. - Tylko na naszym osiedlu jest grubo ponad sto
pustostanów. Od kilku lat nikt w nich nie mieszka. Przecież można dać je ludziom
- mówi Jerzy Sznerch, przewodniczący Rady Osiedla Nadodrze.
Urzędnicy tłumaczą, że sprawdzają każdą informację od zarządców i mieszkańców o
wolnych lokalach, ale nie wszystkie mogą być od razu zasiedlone. - Stan prawny
części z nich nie jest uregulowany, a część z nich wymaga remontów - mówi Adam
Grehl, wiceprezydent Wrocławia. Jego zdaniem to, że są puste lokale, jest
zjawiskiem naturalnym w przypadku, gdy w zasobach gminy jest aż 55 tys.
mieszkań.
- Sprawdziłem stan prawny prawie stu lokali i jest uregulowany, a są one puste
nawet od kilku lat - mówi Jerzy Sznerch.
- To nie jest tak, że nic nie robimy. Ostatnio przedstawiliśmy Radzie Osiedla
zestawienie pustostanów z ich przeznaczeniem - ripostuje Jolanta Żurawska,
dyrektor Wydziału Lokali Mieszkalnych i Użytkowych Urzędu Miejskiego (patrz
ramka).
Urzędnicy przyznają jednak, że system wyszukiwania pustostanów nie jest
doskonały. - Gdy najemca opłaca czynsz, często dowiadujemy się przypadkiem o
tym, że już nie mieszka w lokalu - mówi Jolanta Żurawska.
Przerwy i spory
Niektóre lokale są puste, bo czekają na remonty, po których miasto będzie mogło
przekazać je kolejnym lokatorom. Mieszkanie musi obejrzeć komisja. Potem miasto
ogłasza przetarg na wykonanie prac. - Te procedury trwają i dlatego może się
wydawać, że nic się nie dzieje - mówi Adam Grehl.
By zasiedlić część mieszkań, trzeba ustalić ich stan prawny. Sprawy w sądach
ciągną się miesiącami, a gdy nie jest znane miejsce pobytu najemcy - nawet
latami. - Takie rzeczy trudno ludziom wytłumaczyć. Sąsiedzi twierdzą, że
mieszkanie jest puste, bo najemca wyjechał, ale ono jest dalej opłacane i jeżeli
nie jest zdewastowane lub nie udowodnimy, że co najmniej przez 12 miesięcy nikt
w nim nie mieszkał, to nic nie możemy zrobić - mówi Urszula Kusińska, kierownik
działu regulacji prawnych w Wydziale Lokali Mieszkalnych i Użytkowych Urzędu
Miejskiego.
W przypadku śmierci najemcy musi zostać wyjaśnione, czy prawo do lokalu nie
przysługuje członkom rodziny, którzy mieszkali razem z nim. Mogą się oni starać
o przyznanie tytułu do lokalu na drodze sądowej, jeżeli mieszkali razem z
najemcą co najmniej przez pięć lat.
Jest też część lokali, która w ogóle nie nadaje się do zamieszkania. -
Najczęściej są to mieszkania zniszczone w czasie powodzi - mówi Urszula Kusińska.
Czasami mogą być wykorzystywane jako użytkowe.
Urzędnicy przyznają, że ludzie czekający na mieszkania są tak zdesperowani, że
proszą nawet o przyznanie takiego lokalu. - To nie ma sensu. Nawet gdyby go
wyremontować, po kilku miesiącach znowu wyjdzie wilgoć i grzyb - tłumaczy
Urszula Kusińska.
Zamiany i eksmisje
Lokale, które można zasiedlić, miasto przeznacza na różne cele. - W ubiegłym
roku zagospodarowaliśmy ich około 1100 - mówi Urszula Kusińska. 700 mieszkań
pochodziło z ruchu ludności (zgony, przeprowadzki). 400 to nowe mieszkania. Dwa
lata temu urząd zagospodarował około 1000 mieszkań,
W pierwszej kolejności puste lokale są przyznawane osobom, którym przysługują
lokale zamienne. Trafiają tam ludzie wykwaterowani z budynków o złym stanie
technicznym lub wyburzanych np. z powodu przebudowy układu komunikacyjnego.
Dostają mieszkania o powierzchni i standardzie nie gorszym niż te, które musieli
opuścić. Do takich mieszkań trafili m.in. lokatorzy wyburzonej ostatnio
kamienicy przy ul. Grabiszyńskiej 70. - Czasami taki lokal ogląda kilkanaście
osób i nikt nie jest zainteresowany, wtedy może on stać pusty bardzo długo -
mówi Jolanta Żurawska. Dopiero wtedy, gdy miastu nie uda się znaleźć chętnego,
lokal trafia na listę przeznaczonych do remontu na koszt przyszłego najemcy.
Część pustostanów miasto przeznacza na lokale socjalne. To mieszkania o
obniżonym standardzie, ale muszą być one gotowe do zasiedlenia. Koszty ich
remontu ponosi gmina. - Miastu zależy na zwiększeniu liczby remontowanych
mieszkań. W tegorocznym budżecie są na ten cel przewidziane dodatkowe środki.
Powinny one wystarczyć na remont około stu mieszkań - mówi Adam Grehl.
Do lokali socjalnych trafiają m.in. ludzie z wyrokami eksmisyjnymi. Ustawa o
ochronie praw lokatorów nałożyła na gminę obowiązek zapewnienia lokalu
socjalnego osobom wykwaterowywanym nie tylko z mieszkań komunalnych, ale także
spółdzielczych i zakładowych. W tej chwili na realizację czeka około 340
wyroków.
Co roku część lokali socjalnych jest przyznawana osobom znajdującym się w
trudnej sytuacji finansowej. W tym roku takie lokale dostaną 83 rodziny.
Urzędnicy twierdzą, że to właśnie konieczność zapewnienia lokali zamiennych i
socjalnych uniemożliwia przeznaczenia większej liczby mieszkań do
wyremontowania. - Dobrze by było wszystko zasiedlić, ale wtedy zostaniemy bez
rezerwy chociażby pod wykwaterowania, a w tym roku ma być wysiedlonych 50
budynków - mówi Jolanta Żurawska.
Zrób to sam
Urząd przedstawia listę lokali, które są przeznaczone do remontu. - Zależy nam
na tym, by nie stały puste. Dlatego teraz publikujemy taką listę raz na kwartał,
a nie co roku jak to było wcześniej - mówi Adam Grehl.
Pustostany we Wrocławiu(2)
Na ostatniej liście
opublikowanej w listopadzie było 56 mieszkań o powierzchni od 18,7 do 78 mkw.
Byłoby o jedno więcej, ale tuż przed opublikowaniem listy jedno mieszkanie
zostało zajęte przez kobietę z trójką dzieci. - To osoba, która nie ma żadnych
dochodów i mogłaby starać się o lokal socjalny, a tego mieszkania, które
bezprawnie zajęła, nie możemy jej wynająć, więc będziemy zmuszeni starać się o
jego odebranie - mówi Urszula Kusińska. Urzędnicy twierdzą, że zajmowanie
pustych lokali nie zdarza się jednak zbyt często.
Na liście mieszkań do remontu są informacje o rodzaju mieszkania i szacunkowym
koszcie remontu. Zwykle waha się on od kilku do 32 tys. zł. Połowa tej ceny to
koszty robocizny. Jest też wykaz prac, jakie trzeba wykonać w mieszkaniu. Są to
m.in.: wymiana instalacji i stolarki okiennej i drzwiowej, tynki, montaż
urządzeń sanitarnych.
Osoby zainteresowane wyremontowaniem mieszkania zobowiązują się do wykonania
prac na własny koszt. Wnioski weryfikuje komisja. O przyznaniu pierwszeństwa w
otrzymaniu lokalu decyduje wiele czynników, m.in.: okres oczekiwania na
przyznanie mieszkanie, aktualna sytuacja mieszkaniowa, liczba dzieci, stan
techniczny zajmowanego lokalu, stan zdrowia osób ubiegających się o gminny
lokal. Za każdy z tych czynników są przyznawane punkty. Można też dostać punkty
ujemne za samowolne zajęcie lub dewastację aktualnie zajmowanego lokalu.
Zainteresowane osoby mogą w wyznaczonym terminie obejrzeć mieszkania z listy.
Później składają ofertę na remont konkretnego lokalu. Zdarza się, że o jeden
stara się ponad 150 osób. Zostaje on przyznany tej osobie, której wniosek został
najwyżej oceniony komisję.
Urząd przedstawia projekt listy osób, które dostały lokal do remontu.
Niezadowoleni mogą za pośrednictwem wydziału złożyć zastrzeżenie do prezydenta
Wrocławia.
Po rozpatrzeniu odwołań publikowana jest ostateczna lista. Osoby, które się na
niej znalazły, mają sześć miesięcy na remont. W tym czasie nie płacą czynszu.
Jeżeli nie uda im się zakończyć prac w ciągu pół roku, mogą prosić o
przedłużenie terminu. - Zdarzają się różne sytuacje. Ktoś zachoruje albo straci
pracę - mówi Urszula Kusińska. Jednak ci, którzy zwlekają z zakończeniem
remontu, muszą liczyć się z tym, że urząd wezwie ich do zwrotu lokalu.
Wymagające remontu mieszkania o powierzchni pow. 80 mkw. są sprzedawane na
przetargach organizowanych przez miasto. W tej chwili w ofercie jest około 10
lokali. - Mniejsze mieszkania sprzedajemy tylko wtedy, gdy są to ostatnie gminne
mieszkania w strukturze własności danej nieruchomości - mówi Adam Grehl.
Lokale użytkowe
We Wrocławiu jest około 500 wolnych lokali użytkowych. Najwięcej w Śródmieściu,
na Krzykach i na Starym Mieście.
Wolne lokale użytkowe, które znajdują się w budynkach, w których działają
wspólnoty mieszkaniowe, są sprzedawane w trybie przetargowym. - W ubiegłym roku
sprzedaliśmy ich 32 - mówi Regina Danek, dyrektor Wydziału Nabywania i Sprzedaży
Nieruchomości Urzędu Miejskiego. 70 pustych lokali znalazło najemców. W tym roku
w ofercie urzędu jest ok. 50 takich lokali.
Najwięcej jest sprzedawanych w Śródmieściu. Rzadko trafiają na sprzedaż lokale w
centrum, bo miasto może czerpać duże zyski z ich wynajmu.
Około 230 pustych lokali sprawdza obecnie komisja. Ma to pomóc w znalezieniu
najlepszego sposobu ich zagospodarowania. Część może trafić na sprzedaż, część
będzie wynajęta po obniżonej cenie. - Być może kilkanaście uda się wykorzystać
jako mieszkania - mówi Urszula Kusińska.
Jak miasto zamierza zagospodarować pustostany na Nadodrzu:
Dopiero niedawno został uregulowany stan prawny 106 pustych lokali na Nadodrzu.
36 mieszkań zostało uznanych za nienadające się do zamieszkania.
23 - przeznaczone na lokale socjalne
7 - przeznaczone do remontu na koszt właściciela
33 - mieszkania zamienne dla osób wykwaterowanych z budynków o złym stanie
technicznym
24 - dla najemców, którzy obecnie zajmują wspólne mieszkania z innymi lokatorami
(rozgęszczenie)
8 - realizacja wyroków eksmisyjnych
9 - po remoncie stropów na koszt gminy trafi do puli lokali zamiennych
2 - przeznaczone na pracownie plastyczne
(Maciej Miskiewicz - "Gazeta
Wyborcza" z 07 lipca 2003 r. )
|