|
|
WIEŻOWIEC Z WYROKIEMWROCŁAW - Pod naszymi oknami wyrasta betonowy kant - uważa Marian Woźny, członek zarządu rady osiedla Huby. Mimo że w 2001 r. Naczelny Sąd Administracyjny cofnął pozwolenie na inwestycję, trzy miesiące temu spółka Gant wznowiła budowę wieżowca przy ul. Ślicznej. Nowe pozwolenie wydał powiatowy inspektor nadzoru budowlanego, a podtrzymał je inspektor wojewódzki. Zaczęło się od tego, że w 1999 r. Grzegorz Antkowiak, właściciel sieci kantorów i spółki budowlanej Gant, wraz z grupą przedsiębiorców, kupił od wrocławskiej firmy Adtranz Pafawag mieszkania zakładowe przy ul. Ślicznej (nr. 2-22). Wraz z zamieszkanym blokiem, nabył także przyległy teren, na którym zamierzał wybudować nowy, 11-piętrowy budynek mieszkalny. Jednocześnie Gant wygrał także gminny przetarg na budowę i sprzedaż 100 mieszkań dla miasta. Zgodnie z umową, na poczet inwestycji pobrał prawie 5 mln zł zaliczki i oczywiście dostał pozwolenie na budowę, którą natychmiast rozpoczęto. Głową w mur Zaraz po rozpoczęciu prac, lokalne wspólnoty mieszkaniowe oraz przedstawiciele rady osiedla Huby, a także okoliczni lokatorzy, zarzucili Gantowi złamanie prawa. - Budowa powstawała w miejscu, gdzie był kiedyś cmentarz niemiecki. Koparki rozrywały na naszych oczach trumny ze zwłokami. Brakowało też drogi dojazdowej do budowy. Poza tym, prace objęły o wiele większy obszar niż to zaznaczono w dokumentach. I w efekcie, choć według dokumentów budowa powinna być oddalona od istniejących budynków o 30 metrów, to według naszych elektronicznych pomiarów jest oddalona o zaledwie 25 - tłumaczy Marian Woźny, członek rady osiedla i reprezentant wspólnot mieszkaniowych. Ostatecznie, argumenty te zostały przyjęte przez Naczelny Sąd Administracyjny, który 18 czerwca 2001 r. wstrzymał inwestycję, a następnie - wyrokiem z 4 grudnia 2001 r. - uchylił wszystkie decyzje dotyczące tej budowy. A jednak, w grudniu 2002 r., budowlańcy wrócili na ul. Śliczną! - Nie mają prawa! Dotąd, jedynie likwidacja cmentarza została prawnie zatwierdzona przez radę miejską. Choć już po fakcie. Poza tym, ze wszystkich podnoszonych przez nas kwestii, nie rozwiązano żadnej. Wieżowiec, tak jak planowano, będzie stał za blisko naszych budynków. Przecież go nie przesuną! Wciąż nie ma też drogi dojazdowej dla ciężarówek, które stwarzają zagrożenie dla pieszych. Ta, po której jeżdżą, służy dzieciom idącym do szkoły. Na co się więc zdały nasze protesty i wyrok sądu? To jak przebijanie głową muru - denerwują się mieszkańcy. Wyrzucimy inspektorów! Pozwolenie na wznowienie budowy wydał Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego - Andrzej Pokryszko, a podtrzymał ją inspektor wojewódzki - Jacek Miller. - Nie robią sobie nic z wyroku sądu. My tego tak nie zostawimy! Już jest gotowe pismo do ministra spraw wewnętrznych Krzysztofa Janika. Podlega mu przecież także policja budowlana. Chcemy odwołania obu inspektorów - ostrzega Marian Woźny. Na Andrzeju Pokryszce te groźby nie wywarły jednak większego wrażenia. - Odwołać mnie? Musieliby nam najpierw udowodnić, że działamy niezgodnie z prawem - skomentował. - Budowa została wznowiona zgodnie z prawem. Wyrok sądu dotyczył całkiem innej sprawy. Ale lokatorzy mają prawo się nie zgadzać, bo się nie znają - dodał. Powodów do irytacji nie widzi także Grzegorz Antkowiak, szef Ganta. - Od początku był to teren pod zabudowę mieszkaniową. I od początku mówiliśmy, że będziemy budować takie mieszkania. Budowa została wznowiona zgodnie z prawem. I nie wiem, czy grupa mieszkańców jest kompetentna, by to oceniać. Zwłaszcza, że w prawidłowym terminie nie złożyła odwołania od nowej decyzji - wyjaśnia. - Sąd unieważnił pozwolenie, ale spełniliśmy wszystkie zakwestionowane warunki. Teraz jesteśmy w trakcie rozmów ze wspólnotami mieszkaniowymi. Chcemy podpisać ugodę - zapewnia Antkowiak. Z Jackiem Millerem nie udało się nam wczoraj skontaktować. Mieszkania dla notabli? - Tyle że wciąż nie spełnili żadnych warunków. Pod naszymi oknami wyrasta betonowy kant. Wszystkie mieszkania w powstającym wieżowcu są już wykupione, a wiele z nich należeć będzie do miejscowych notabli - denerwuje się Marian Woźny. Budynek ma powstać do końca 2003 r. (Marek Zoellner - "Gazeta Wrocławska" - 11 marca 2003 r.) |