DLA KOGO INTERES?

Miasto prowadzi negocjacje w sprawie wymiany Wzgórza Andersa za stadion Ślęzy! Za stadion, który kilka lat temu gmina mogła przejąć za grosze, teraz prawdopodobnie odda swoje najlepsze (czyli najdroższe) tereny. Warte ok. 60-80 milionów złotych, czyli dużo więcej niż obiekt Ślęzy !

Wzgórze Andersa – łakomy kąsek
To w tej chwili najatrakcyjniejszy i najdroższy teren (obok placu przed hotelem Wrocław), który posiada gmina Wrocław. Blisko centrum, blisko dworca, blisko ul. Powstańców Śląskich. Wart jest ok. 60-80 milionów złotych. Wzgórze przeznaczone jest pod inwestycje. Wystąpiono już o warunki jego zagospodarowania. O dziwo, choć teren należy do gminy, o te warunki wystąpiła prywatna firma Intakus.

Stadion Ślęzy – szansa dla zoo
Ten teren ma dla miasta znaczenie kluczowe. Planowany jest pod rozbudowę ogrodu zoologicznego. Jeśli zoo nie dostanie choć części stadionu, z ogrodu zniknie wiele gatunków zwierząt. Przepisy Unii Europejskiej jasno mówią, jak duży wybieg musi mieć każde ze zwierząt. W tej chwili nasze zoo nie spełnia standardów unijnych. Oznaczałoby to, że po naszym wejściu do Unii, ogród przestanie być największą atrakcją turystyczną Wrocławia.
- Chcemy przeznaczyć dla zoo 80 procent terenów stadionu - przyznaje Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia. Właścicielem stadionu Ślęzy jest właśnie Intakus.

Jak Intakus dostał stadion
Według przepisów, gmina ma prawo pierwokupu terenów niezabudowanych. W latach 1997-98 I Klub Sportowy Ślęza sprzedawał stadion, podzielony na dwie działki. Gmina Wrocław nie zrobiła wtedy nic, by odkupić te tereny. A mogła. Mniejsza działka (9,262 m kw.) została sprzedana Jackowi i Grażynie Łozowskim za 560 tys. złotych. Nowi właściciele po krótkim czasie odsprzedali świeżo nabytą działkę za sześciokrotnie wyższą cenę, tj. za 3.404.340 zł. Drugą działkę (56,363 m kw.) kupił Grzegorz Antkowiak, prezes Ganta, za milion złotych i 250 tys. akcji Ganta. Później swoją część oddał Intakusowi, w zamian za 60 mieszkań przy ul. Poleskiej. To wynik niekorzystnej umowy, którą podpisał w imieniu miasta członek zarządu Grzegorz O.

W grudniu 2000 r. Gant miał bowiem oddać gminie 100 mieszkań. O. wypłacił firmie zaliczkę - 5 mln zł. Gant nie wywiązał się z umowy i mieszkania musiał odkupić od Intakusa. W zamian dał tej firmie stadion i gotówkę. Za podpisaną z Gantem umowę, Grzegorz O. został zdymisjonowany, a później został oskarżony przez prokuraturę. Sprawa, zwana powszechnie gantaferą, jest w sądzie.

Czego chce Intakus?
- Miasto sugerowało wymianę stadionu na tereny przy pl. Grunwaldzkim, teraz z kolei mówi o Wzgórzu Andersa - tłumaczy prezes Intakusa Bogdan Ludkowski. - Wystąpiliśmy więc o warunki zagospodarowania. Na wzgórzu Intakus chciałby zbudować stadion na 19.500 ludzi i halę sportową na 5 tys. Do tego galerię handlową o powierzchni 30 tys. metrów kw. Ale na taką inwestycję zarząd Wrocławia już raz się nie zgodził.
- Rzeczywiście, na przełomie 2001 i 2002 roku prowadziliśmy rozmowy z Intakusem - potwierdza Andrzej Jaroch, ówczesny wiceprezydent. - Po ich prezentacji, przerwaliśmy rozmowy. Powód? Projekt nie był zgodny z planem zagospodarowania. Wówczas w rozmowach uczestniczył zarząd piłkarskiego Śląska Wrocław. Na Wzgórzu Andersa planowany był stadion na 40 tys. ludzi oraz galeria handlowa.
- Słabo prosperujący stadion dałoby się utrzymać tylko przy dobrze prosperującym centrum handlowym - przyznaje Andrzej Jaroch. Rozmowy jednak padły. Nie spodobało się centrum handlowe.
Teraz propozycja Intakusa też zostanie odrzucona. Jest niezgodna z planem zagospodarowania przestrzennego...
- Ale to nie oznacza, że przerwiemy rozmowy z Intakusem - zapewnia prezydent Rafał Dutkiewicz. - Miasto sugerowało wymianę stadionu na tereny przy pl. Grunwaldzkim, teraz z kolei mówi o Wzgórzu Andersa - tłumaczy prezes Intakusa Bogdan Ludkowski.

(Marcin Gąsiorowski  - "Gazeta Wrocławska" 25 kwietnia 2003 r.)