|
WAŻĄ SIĘ LOSY WYBORÓW DO RAD DZIEWIĘCIU OSIEDLI RADNI PILNIE POSZUKIWANIBrakuje kandydatów do rad osiedli. W co piątej przyszłej radzie został ogłoszony dodatkowy nabór do tegorocznych wyborów. Jeśli szybko nie znajdą się chętni, rady w ogóle nie powstaną. Ordynacja do tegorocznych wyborów zmieniła sposób wyboru radnych. A dokładniej ich zgłaszania. Miasto nie chcąc tworzyć rad na siły postanowiło, że tam gdzie się nie zgłosi odpowiednia liczba kandydatów na radnych osiedlowych - 15 na mniejszych osiedlach i 21 na większych - ogłoszony zostanie ponowny nabór. Jeśli i tym razem nie będzie kompletu, rady albo nie powstaną, albo kandydaci zostaną osiedlowymi radnymi bez wyborów. Wszystko będzie zależało od liczby osób, które zgłosiły chęć ich tworzenia. Jeśli w dwóch naborach znalazło się mniej niż 10 osób w mniejszych osiedlach i 14 w większych, rady nie powstaną. Jeśli będzie ich więcej, obędzie się bez wyborów. Na razie sytuacja we Wrocławiu nie jest dobra. W 9 na 47 przyszłych radach osiedla, czyli w co piątej brakuje chętnych. Przede wszystkim nie ma ich na małych osiedlach: Bieńkowice, Jagodno, Kowale. Osobowice-Rędzin, Widawa i Sołtysowice. - Naszym problemem jest to, że część mieszkańców osiedla, jest już zniechęcona do wyborów. Dlatego brakuje nam kandydatów. Miejmy nadzieję, że niebawem ktoś się jednak zgłosi - mówi Katarzyna Mikołajczyk, komisarz wyborczy na osiedlu Jagodno. - Nawet jeśli jednak nie będzie, to rada powstanie bo na 15 osób przewidzianych w radzie zgłosiło się 13 chętnych - dodaje. I o ile taka sytuacja nie dziwi na małych osiedlach, to urzędnicy martwią się
dużymi osiedlami. Okazuje się bowiem, że wrocławianie nie są zainteresowani
wyborami do rad Grabiszyna-Garbiszynka, Psiego Pola - Zawidawia i Starego
Miasta. Na Psim Polu i Zawidawiu mieszka aż 23 tysiące osób. Na pozostałych
kolejnych 13 tysięcy. Przem. - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska z 17 lutego 2005 r. |